Kategorie: Wszystkie | CV | Twórczość | Życiorys
RSS
środa, 22 marca 2017
wiecznie być z Panem
Jezusa Serce- brama do życia! Zaczne od proroctwa Niemki Teresy Neumann, zeby nie wstydzić się Jezusowego krzyża. Z proroctwem Wernychory z XVIII stulecia podążam za Polską od morza do morza, i widzę ja trzymajaca Finlandie, tam rozpościera się, przynajmniej po Sankt Petersburg, obraz ojczyzny mojego życia wewnętrznego. Z dziełami św. Siostry Faustyny i Słuzebnicy Rozalii Celakowne otwieram się na Iskre, która wyjdzie z Polski, na tajemnica podarowana Polsce (patrz Kard. S.Wyszynski), na wybranstwo Boże i intronizacje Serca Jezusa jako króla Polski. A był wrzesień 1939 roku, i zawsze z nami Pani Jasnogorska w Czestochowie. Wniosek nasuwa sie tutaj szczegolny: w Polsce nasza przynależność do Serca Jezusa- to nasze dziejowe a chrześcijańskie przeznaczenie. Żyjemy w nowym okresie dziejów ludzkich. I nowa era epoki Oswiecenia (niem.Aufklarung) musialaby być przeprowadzona. Francuzi mieli ‘Lumiere,’ jako Polacy mieliśmy ‘Oświecenie,’ a Niemcy Aufklarung. U nas mamy inna tradycje Aufklarung, Oswiecenia, która kojarzy się inaczej... nie wyjaśniamy rzeczy ale patrzymy na nie…Pozostawilismy czesc rozumu jakby za sobą. Wydaje mi się, że trzeba zastąpic (niem.ablosen) dawne formy społeczne...w gruncie rzeczy nie mamy nic do roboty jak uczynic rewizję oświecenia (Aufklarung), podjąć korzenie społecznych ruchów, je reformowac,uczynić nowe ruchy społeczne, które ukierunkuja nas na podjęcie racjonalności, w najlepszym rozumieniu tego slowa. Trzeba racjonalizowac jakiekolwiek postawy i myśli społeczne... nie bać się racjonalizowania naszych stosunków. To nie znaczy nie poddawać się emocjom. To prawda feminizm przewaza teraz… A jaka jest nasza fantazja? Przedstawię tutaj obraz z domu matki w Ząbkowicach: ustawianie mebli, rzeczy, których porządek w pokoju był mi jakby znany wcześniej... ustawiałem przedmioty jak one byly ustawione przez poprzedniego właściciela najczęściej - “bo tam one przedziwnie pasowaly.” Wielkość instrumentalna domu w życiu czlowieka, szczegolne otwarcie na ludzką fantazje w domu, nie da się tego ocenić. Owszem mógłbym odnośnie demokracji w Polsce zarzucać jej powolnosc, ale posiadanie domu jest niezbywalnym prawem Polaka… Z kolei mój stosunek do bycia Polakiem jest jak stosunek mój do polskiej mowy, do polskiej historii, do Sąsiadów Polski… A w Polsce teraz mniej serca widać, nie ma jeszcze Kongresu trzech króli w Warszawie… A szkoda. Owszem racjonalność trzeba odnowić, ale przede wszystkim wierzyć w misję Serca Jezusa dla Polski i swiata calego. Spełnimy nasze obywatelskie zadanie, bycia wzorem dla świata, przekreslenia winy Izraela, który nie przyjął Jezusa jako Mesjasza w pełni... Mamy wielkie i olbrzymie zadanie - są to zadania na miarę przyjecia Serca Boga do polskiego domu. Proroctwa przepowiadaly wysoka wieże -pomnik Jezusa, z Polski widziany na całym globie ziemskim. Mniej serca widać jakby... nie chodzi Anioł z Polski po Polsce jak to ongiś bywało podczas powstania styczniowego… I jakby zapoznajemy serce Jezusa, splaszczajac chyba ostatni obraz w ludzkich dziejach tej wielkiej ufności, jaką świat przekazuje czy wręcz powierza Polsce, mojej ojczyźnie, dla zbawienia świata. Nie wchodzę w teologię intronizacji Jezusa na Króla Polski. Została ona zarysowania przez słuzebnice Boża Rozalie Celakowne. Może do teologii tej kiedyś jeszcze nawiąże. Ale otwieram moich pracowitych i miłych rodaków na złapanie przez nich ich chrześcijańskiego rytmu odnośnie wielkiej odpowiedzialności wobec świata. Intronizacja Jezusa na Króla Polski to wyraz tajemnicy skierowanej przez współczesny świat pod adresem Polski, na którą możemy odpowiedzieć jedynie ostatnim przylgnieciem do Serca mojego Jezusa.... Świat Polsce wierzy- a my, jak odpowiemy na te jedyna solidarność całego świata wobec Polski? Piękna mamy historie, przechodząc od pancernych i tarczownikow Mieszka, poprzez 30 tysięczna armie rycerzy Jagiełły i Witolda z pod Grunwaldu, następnie wiedeńska 100 tysięczna armię króla Jana Trzeciego z końca siedemnastego stulecia, czy w końcu jeszcze większą armię Marszałka Piłsudskiego. Gdy powrócił z Magdeburga do Warszawy w 1918 roku miał 9 tysięcy żołnierzy, by w ciągu roku zmobilizować naród do wystawienia 120 tysięcznej armii przeciw Armii Czerwonej… Tak więc porywamy się na szczyty heroicznosci, a następnie ogarnia nas marazm codziennosci… Już w tym roku odwiedziłem w Grecji Tesaloniki. Na miejscu, na górze, tam gdzie obecnie sprawowana jest liturgia kościoła ortodoksyjnego, w czasach Świętego Pawła stał dom pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej. Miałem teraz szczęście uczestniczyć w niedzielnej liturgii i posilić się komunia święta. A święty Paweł tam mówił kazanie, musiało ono być mocne, skoro uciekł stamtąd czym prędzej na statek. Ale nie o tej ucieczce chce Wam opowiedzieć, a o moim przechadzaniu się tam po górnym mieście i przechodzeniu przez jego bramy… Żyć w oczekiwaniu! W poprzednim eseju napisalem o nadziei. I tak jako chrześcijanie mamy niezawodna nadzieje na życie po śmierci. Papież Franciszek 1 lutego 2017 roku powiedzial: “Nadzieja chrześcijańska jest oczekiwaniem czegoś, co się już dokonało; tam jest brama i mam nadzieje dotrzeć do bramy. Co mam robić? Iść w stronę bramy! Jestem pewny, że dojdę do bramy…” A ja przechodziłem bramy Tesalonik w górnej, najstarszej części miasta właśnie w tym czasie. Byl sloneczny poranek lutego. Wydaje mi się, iż kierowałem się jakby instynktownie wspomniana a niezawodna nadzieja chrześcijańska- szedłem w stronę bramy... A za bramą znalazłem życie, nie było pustkowia, ale takie samo albo nawet piękniejsze życie współczesnych Tesaloniczan...Papież mówił dalej: “Mieć nadzieję znaczy zatem żyć w oczekiwaniu i znaleźć życie. Kiedy kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży, codziennie uczy się żyć w oczekiwaniu na moment, kiedy zobaczy oczy dziecka, które się urodzi. I tak, my również musimy żyć i uczyć się żyć na podstawie tych ludzkich doświadczeń żyć w oczekiwaniu na zobaczenie Pana, na spotkanie Pana...Mieć nadzieję znaczy i zakłada serce proste, serce ubogie. Tylko ubogi potrafi czekać.”(L’Osservatore Romano, 2(390)2017) Powiem wreszcie z mojego skromnego doswiadczenia: gdyby nie nadzieja ( a miałem tak niezawodna nadzieje, iż lekalem się smierci w mlodosci), to później nie zaczął bym się w pełni modlić. Widzicie stąd, modlitwa pogan tez jest wielka jeśli nie ogromną. Ona uczy mnie tego, ze każdy ma bowiem swój plan realizacji życia, jakby jeszcze przed Bogiem, nie tylko kobieta...Stad za drogie mi osoby, mamę i ojca, modlę się ja współczesny Rufus, nieustannie: żyjcie w Chrystusie! Obysmy mogli wiecznie być z Panem. Moich Kochanych Czytelników jeszcze raz pozdrawiam.
21:44, sbarszczak , CV
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 marca 2017
Świętemu Jozefowi
Moim nadzwyczajnym i pospolitym ludziom esej przeznaczam... Stanisław Barszczak, autor Podczas gdy mój kościół uczy mnie życia warunkowego, podróże podarowały mi bezwarunkowe życie. Osobiście potrzebuję ludzi, moich współbraci i siostr- jak potrzebujemy gospodarki, kultury... a pisanie opowieści jest mi niezbędne do życia jak tlen. Poprzez pisanie koncentruje się lepiej... W formie esejów przedstawiam, słabej generacji poczatku trzeciego tysiąclecia, choćby mocnych papieży: Benedykta i Franciszka, którzy przypominają mi upływające życie- jak muzyka Beethovena czy Brahmsa w getcie warszawskim czyniła Żydom życie znośniejsze. W muzyce nie istnieje ironia, sic. Zachęcam więc do sięgnięcia po utwory takich kompozytorow jak Igor Strawinski czy Dymitr Szostakowicz. Mówili o tym ostatnim- czerwony Beethoven, lekceważony przez Związek Sowiecki, całe jego życie w systemie komunistycznyn oscylowalo między muzyką a władzą (Macht). A korzystając z okazji powiem tak: w moim dziecinstwie właśnie muzyka konsolidowala mnie, nawet bardziej jak literatura. Były Alibabki, Filipinki i inne zespoły wokalne w okupowanej przez komunizm Polsce, mojej ojczyźnie. Ale Świat poszedł naprzód...Chyba nie wierzyłem w małżeństwo, może dlatego poszedłem na księdza...bynajmniej chce być na sto procent uczciwy wzgledem siebie... Właśnie Bóg gromadzi nas wciąż i jest jeszcze ustawicznie większy jak nasze serce...owszem wiara, rozum, życie- to trzeba pogłębiać, te relacje poszerzać... Pewnie czytaliście książkę papieża Benedykta, zatytułowaną "Jezus". Jezus jako osoba, Person -ma być centrum naszej wiary, bycia we wspólnocie Kościoła, który wynosi Biblię jako słowo natchnienie. Ale niestety przemierzając historie, straciliśmy oryginaly Biblii... Szkoda- a Bóg mówił przez Pisma; w to musimy uwierzyć- inaczej nauka o Bogu nie jest nauką o Bogu prawdziwym... Ażeby uchronić się przed 'wiecznym bezpieczeństwem,' zabezpieczeniem na wieki, w naszej erze wybieramy właśnie predestynacje, jako - o ironio- wiarę głęboką w moc Boga. To może lepiej, bo uwierzylismy nie na próżno...ale aby się zbawić, usprawiedliwić i gloryfikowac- uwielbić, w Bogu. Niektórzy pasterze mówią: kościół uczy nas warunkowego zbawienia- ale nie mówi o doskonałej ofierze Jezusa (ang. perfective sacrifice)...Jezus umarł za kogo? Skądinąd wiemy, umarł za człowieka, także jako pośrednik między ludźmi i ojcem-Bogiem (jak Arcykaplan starego przymierza). Czy to znaczy, że nie umarł za wszystkich (jak twierdzi apologeta White). A co na to życie, jak bywało. Bóg ujrzał (ang. God saw) miłość ludzi, dlatego ich zbawił, posłał swego syna na ziemię... A jak możemy wiedzieć, że jesteśmy wybrani do zbawienia? Wydaje się, że osobista postawa w tym zbawianiu się, usprawiedliwianiu i wychwalaniu, szczegolnej gloryfikacji w Bogu- ona musi zwyciężyć. Ale zaraz tutaj powiem coś mocniejszego: odrzucilismy Boga, musimy pokutowac. Tak więc pokutujemy: jako wybrani dorośli, rodzice- ale czy dzieci też maja pokutowac? Uczestniczymy wszyscy w upadku Adama... stąd w tej erze jakbyśmy się umówili, wszyscy wyrażają ogólne stwierdzenie dla życia: "nie wiem..." Nie wiem co przyniesie dzień, nie wiem co powiedzieć... A w naszym życiu pojawiło się tyle wspaniałych świadectw o ludzkiej godności i uczciwości. Jeszcze niesiemy słowa tych ludzi poprzez nowy czas jako rękojmie najpiękniejszego sensu ludzkiego życia. Przecież matka każda, chce miec zwycięzcę - i swoją matczyna czułością opiewa wielkość dzieci Bożych przede wszystkim- i ma do tego prawo, jak sądzę... bo również mnie urodziła i wychowywała... Jezus zbawił nas nie tyle przez śmierć jego, ale przez wiarę, powiedziałbym zatem. Jesteśmy uświęcani przez krew Jezusa. Czy tylko szczególna ilość ludzi została odkupiona przez Jezusa- czy wszyscy ludzie? Powtórzmy nasze zapytanie: za kogo umarł Jezus - za wybranych, czy za tych, którzy mu uwierzyli... Jezus umarł nie za wszystkich, ale za część ludzkości (ang. many people), inny apologeta powie...Jezus umarł za grzech świata (apologeta Brown), śmierć na krzyżu to dar dla pokutujacych...Gdyby nie chrzescijanstwo... ja was się pytam, co z nami by się stało? Mogą istnieć po wielektroc zarzuty pod adresem chrześcijan. Ale chrześcijaństwo, to jedyna współczesna droga uniknięcia piekła (ang. hell). Współcześnie Rabin Singer na Florydzie do licznych Żydów mowił, że Biblia nie jest Słowem Boga. Nie podpisuję się pod tym stwierdzeniem... Albowiem krzyż w naszym życiu jest momentem chwały- i Jezus w tym znaku nas zbawił. Kochani Czytelnicy moich esejow. Oto mój przyczynek, swoisty wkład nie pierwszej ale już wtórej godziny świata. A piszę o naszych sprawach wszędzie, po całym globie: w gorącym słońcu Casablanki, innym razem jeszcze wykrzykuje w Luhan w Argentynie, również w Atenach u stóp Akropolu. Jezus umarł bo się głosił królem Żydowskim, zauważył współczesny Żyd. I dodał: Jezus nie umarł za ludzkie cierpienia (ang. human sacrifices). A mówił to Żyd, który nie uznaje w Jezusie Mesjasza Żydów... Osobiście Wam powiem: czasami żyję bez dumy, poszukiwaniem mozolnie publiki. Za to z Jezusem otwieram się coraz bardziej i mocniej na świat ludzki. W kraju Jezusa poezja człowieka spoczywa na ulicy. Kochani moi Czytelnicy, "sokolnicy przyszłości", zasługujecie na sprawiedliwość...W oficjalnej mowie na koniec lutego 2017, prezydent Trump w kwestii profanacji cmentarzy Żydowskich w USA, odrzucił nienawiść i zło, stając w obronie Żydów... Piękny gest ku braciom w wierze. Jezus umarł za wszystkie grzechy, za wszystkich ludzi, jak wierzę. Stąd nie przedstawiam tutaj kobiety mądrej z Ewangelii, ale naukę o powszechności zbawienia człowieka... Pisząc nowy tekst, słuchając muzyki, obserwując interesujący program w telewizji, jak powiedziałem, lepiej się koncentruje. W systemie współczesnej komunikacji rządzi logika, zauważył to papież Franciszek. Uszanujmy ją. Przytaczam w tym miejscu jeszcze przykład z mojego dzieciństwa. Ojciec mnie zostawił najwcześniej jak mógł, bo w mych latach niemowlęcych. Matka musiała wiele czynić dla wychowania małego Stasia. Ale ja Ojcu, jemu właśnie wybaczam, a nawet go miłuje. Bo mój ojciec jakby nieustannie powtarza mi na ucho: "nie lękaj się, bo jestem szczęśliwy z toba." A mówi te słowa- zdaje mi się- jeszcze teraz kiedy moglem odwiedzić jego Pniaki za Krakowem, osadę blisko Barwaldu, i popatrzeć na dwie jabłonki na jego polu, które jako jedyne zachowały się tam z jego letniej posiadłości...Mój zgubiony dom teraz daleko stąd, bo na trasie moich podróży po świecie- o tym przypadku wyspiewuje nam Beata Kozidrak w "Rzece wspomnień". Ale wydaje mi się, że oto wybraliśmy te dwie jabłonki teraz w Polsce, które mają uzyzniać ziemię i wydać owoc na miarę naszych marzeń. Oto nasze zadanie teraz- mamy oprzeć się na demokracji jutra. Kończę esej stwierdzeniem, jakkolwiek w nim za mało osobistego prowadzenia, to przecież nie ja piszę, ale opieram się na bezinteresownym darze Boga. Ten mój opis codziennych przypadków, to dobra Nowina dla następnych generacji. Po wiekach podziałów mamy teraz inną perspektywę, odnowiona logikę miłości siebie, to jest -dawania życia. I aczkolwiek towarzyszą mi jeszcze kompleksy przeszłych podziałów, to już jestem wdzięczny Polsce, mojej ojczyźnie, za poglądy jutra, którymi obdzielają mnie współczesne środki masowego przekazu: internet, radio, telewizja; z których jeden pogląd - o tym, że nadzieja rządzi pokoleniemi, uważam za wyjątkowo rozsądny. Ratujmy ludzką nadzieję.
15:15, sbarszczak , CV
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 marca 2017
Obowiązkowe szczepienie
Stanisław Barszczak, W cieniu obcego--- Dzisiaj Gustaw z Mickiewiczowskich "Dziadów" nie przeobraża się w Konrada, a raczej w murzyna rodem z Afryki. I taką tworzyłbym moją najnowszą narrację, polską opowieść jutra. Czarną ma buzię ten afrykański koleżka. Jako chrześcijanie mamy być w świecie, ale i nie z tego świata. Kościół nie przystosowuje się do oblicza świata, nie idzie za szczęściem ludzkim wyłącznie. Wydaje się, iż chrześcijaństwo naszej doby bazuje na tolerancji i transcendentnej opinii z jednej strony, a z drugiej strony przejmuje siłę kolejnej generacji opierając się na bezwarunkowym układzie swych podstaw tylko. A przecież w Chrystusie niebo dotknęło ziemi. Czasami zdaje mi się, że Bóg nie ma religii. Nienasycona chciwość opanowała świat. Trzeba wyjść z anonimowości przy której obstaje nawet kościół katolicki. Biblia otwiera na prawdę- ale ukazuje świat, który już nie istnieje wręcz. Kościół przedstawia Chrystusa jako Zbawcę. Jeśli tak, to jesteśmy wszyscy grzesznikami (ang. sinful)- a przecież tak nie jest już w trzecim millenium nowej ery. Za dużo pokutowania tylko z naszej strony. Owszem pokuta konieczna, za nasze małostki- ale nie najważniejsza w tej erze technicznej. Powinniśmy oprzeć się nie tak na ortodoksji naszych poglądów, ile na praktyce wiary, jak sądzę. Osobiście myślę, że nie przekraczam fundamentalizmu podstaw chrześcijańskich podejmując tak zwaną personalną wiarę w Jezusa. Bo zauważam sporo błędów w moim chrześcijaństwie. Pozwól mi powiedzieć mój Czytelniku, że jakkolwiek uważam się za głęboko wierzącego w rzeczywistość Boga, to zamierzam zdefiniować Boga inaczej niż niektórzy ludzie wiary chrześcijańskiej to czynią, albowiem nie mam wątpliwości co do realności moich przeżyć... A oto moje spostrzeżenia: Kościół pojęty jako pokuta nie powinien być forowany na pierwsze miejsce...Co powinniśmy czynić przy współczesnej aktywności, czytaj obecności Boga w Europie? Jak połączyć społeczne poglądy... Wydaje mi się, że Afrykański koleżka znów mówi słowami obcego… Jakkolwiek kościół przeżyje śmierć magicznego myślenia i podejrzanych wierzeń religijnych, to jednak znów mam wątpliwości odnośnie tego, czy postępowe zbliżenie ku wierze, oparte na etycznym postępowaniu i zadowalająco wysuniętej społecznej sprawiedliwości, zadowalająco wesprze i utrzyma otwarte drzwi ziemi...Osobiście całe życie otwieram drzwi kościoła na obcość świata...Osobiście wszystko to, co zaczyna się, aby dać ludziom poczucie własnej wartości i godności, to będę kiedykolwiek nazywał Bogiem. Chrześcijaństwo nie jest tak bardzo o boskim stawaniu się człowiekiem, co o ludzkim stawaniu się boskiego. Chrześcijaństwo odnosi do o ekspandującego życia, zwiększonej świadomości i osiągnięciu nowej ludzkości. Nie chodzi o zamknięte umysły, nadprzyrodzone interwencje, upadłe stworzenie, poczucie winy, grzech pierworodny i boski ratunek. Słynny krytyk literacki Marcel Reich Ranicki mając 90 lat za sobą opisał jego życie: urodził się we Włocławku, szkoły kończył w Berlinie, podczas wojny znalazł się w getcie warszawskim, następnie po karierze dyplomatycznej najpierw w Polsce, a potem w Niemczech, zamieszkał na stałe w państwach niemieckich, na zachód od Polski. W pracy pt. "Moje życie" przypomniał swoje pochodzenie, gdy pisał: „Kraj w którym się urodziłem, kraj ten pozostał mi obcy.” I ja krążę po Europie teraz, idę jeszcze przez świat współczesny, niezależnie czy to będzie hinduska ulica, Arbat w Moskwie, Kreszczatyk w Kijowie, Krupówki w Zakopanem, Via Conciliazione w Rzymie, Pola Elizejskie w Paryża, Avenida 9 de Julio w Buenos Aires, La Rambla w Barcelonie, Unter den Linden w Berlinie, Old City w Jerozolimie, Washington Street w Bostonie, North Terrace w Adelajdzie, Imperial Palace (Chiyoda), Franciscan Chapel Center w Tokio, Golden Gate Bridge w San Francisco, Wielki Pałac Królewski nad Menamem (Saranrom Park) w Bangkoku. To prawda bynajmniej, że podążam jeszcze jakby krok przed autorytetami. Ale nie jestem ani Odyseuszem, a tym bardziej kontrolowanym biznesem Kościoła. Ubolewam nad tym, iż robimy miłość świata beze mnie. A przecież Biblia mówi, że każde życie jest święte, także to rodzące się we mnie. Wierzę, że to, co Bóg czyni (całe boskie doświadczenie), on to czyni dla nas. Wzywa nas poza nasze ograniczenia- w pełnię życia - do pojętności, czytaj wydajności kochania ludzi, których nie nauczyliśmy się kochać - i do zdolności bycia takimi, jakimi jesteśmy...Podziwiam naszych przodków, kimkolwiek byli. Myślę, że pierwsza samoświadoma osoba musiała poruszać się w butach. Bo gdy staje się świadomą siebie, ona nie jest już częścią natury. Widzi siebie wbrew naturze. Patrzy na bezmiar wszechświata, który jest piękny, ale który- wygląda również na wrogo usposobiony... Sposób, w jaki stajesz się boskim, pokazuje w jaki sposób stajesz się w pełni człowiekiem...Jako osoba zauważam teraźniejszą neutralizację ciekawskiego umysłu przez wiarę. Musi się zmienić chrześcijaństwo albo umrze, powiedział Arcybiskup Nowego Jorku John Shelby Spong. Piekło nie może być wymysłem kościoła. . Tak więc już nie godzimy się z harmonią przeznaczeń. Zatem twórzmy nowe teraz! Wyjść poza teizm, być cały, to i dla nas zadanie. Nie miłość, nie moralność jest najważniejsza-powiedziałbym nawet- ale życie! To nic, że nawet Żydzi „nie wiedzą wszystkiego”...”Przyszedłem na świat...aby życie mieli w obfitości (słowa Chrystusa)”...Nie chodzi teraz o zachowanie nazwy chrześcijan. Nie chodzi o osobiste bezpieczeństwo...Ale chodzi o ugruntowanie naszego życia, o uzdrowienie naszych religijnych ran. Trzeba w miłości być całym. Każda religia wydaje się udowadniać koniecznie, że jest jedyną prawdą. Od tego miejsca obraca się na demoniczną. Bo tym sposobem przecież doszło do wojen religijnych, prześladowań i palenia heretyków na stosie. Wydaje się, że w naturze samej religii powstają uprzedzenia wobec tych, którzy są inni...Gdy dorastałem na Południu Polski, uczyłem się z historii Ameryki, że segregacja jest wolą Boga, a Biblia była cytowana, aby to udowodnić. Uczyłem się, że kobiety są z natury „gorsze od mężczyzn,” a Biblia była cytowana, aby to udowodnić. Uczyłem się, że to było w porządku nienawidzić inne religie, a zwłaszcza Żydów, a Biblia była cytowana, aby to udowodnić...W Ewangelii Marka wskrzeszony Chrystus nikomu nie ukazuje się fizycznie, tylko z czasem otwiera się przed nami. Ewangelia Janowa (nie napisana przez żadnego z uczniów Jezusa, a ułożona w ostatniej dekadzie pierwszego stulecia nowej ery przez trzech korektorów)- tam Tomasz już naocznie przekona się o realności Chrystusa. Być może najbardziej wymowny świadek przeciwko roszczeniu dokładnej historii odnośnie Biblii pojawia się, gdy czytamy najwcześniejszą opowieść o ukrzyżowaniu, którą znajdujemy w Ewangelii Marka- gdy odkrywamy, że nie opiera się ona na zeznaniach świadków w ogóle… Spędzam moje życie studiując każdą książkę o Biblii- i to, co mam na myśli jeśli chodzi o odzyskanie jej wartości i jej istotnego sensu dla świata, to nie jest dłużej traktowanie jej dosłownie i odczytywanie jej tradycyjnie. Otwórzmy się na transformację Biblii ostatnią, tak jak kiedyś uczniowie Chrystusa przeżyli jedyną i niepowtarzalną transformację formy obecności Chrystusa w ich życiu, tak my uczyńmy to w imię wzięcia pod uwagę każdego chrześcijanina, również tego obcego. Jezus teraz jest naszym osobistym Zbawcą! Zbawił nas gdy byliśmy sami (ang. loleness), zbawił naszych przyjaciół. Otwórzmy się na tajemnicę Bożego Narodzenia w pełni. Boże Narodzenie to najbardziej sekretny i święty czas (ang. the Best). Wierzyliśmy sobie ślepo w młodości. Osobiście wierzyłem mojemu Kościołowi bardzo, przyjmowałem serdecznie jego naukę, również naukę o zapominaniu uraz, lekcję Judasza; kochałem nadto tę, która mi podarowała życie z Bogiem Stwórcą- bardziej niż siebie samego. Ale pozostawałem, byłem jakby samotny. Za to teraz już mogę stać się świętym (ang. holy). „Coś niedobrego działo się z czasem… rozklejał się i rozwarstwiał. Dwie wielkie płyty tektoniczne czasu z ponurym grzmotem odsuwały się od siebie, tworząc już na następne miliony lat podział na „kiedyś” i „teraz”. „Teraz” było szorstkie, kanciaste i milczące – w nocy ciężki sen, resztki gniewu po przebudzeniu, jakby we śnie prowadziło się wojny. „Kiedyś” wydawało się stąd ciągłe i rytmiczne, dźwięk lekkiej piłeczki pingpongowej, kiedy uderza o gładki stół, wzorzysta tkanina chwil, w której każda była częścią innej,” napisał Olga Tokarczuk. „Ale to jeszcze się nie ujawniło czym będziemy.” Trzeba olbrzymiego świadectwa o całej kwestii posłannictwa Jezusa. Bo to wszystko jakkolwiek miało miejsce przed dwoma tysiącami laty, to pozostaje żywe, i jednak na szczęście znów Jezus rodzi się w naszej erze- ale może jeszcze pośród naszej samotności. Skoro jednak w naszym życiu „urośliśmy” i możemy żyć jeszcze wiarą, to zawdzięczamy powyższą sytuację spełnieniu się misji Chrystusa-„pełni” właśnie tej Betlejemskiej nocy, gdy narodził się Chrystus w ubogiej stajni. „Celem mojej pielgrzymki jest zawsze inny pielgrzym…Prześwietlić świat jak rentgenem i ujrzeć tam szkielet-Pustki,” trzeba, a może należałoby to uczynić. Zatem Chrystus wypełnia nas w każdej chwili codzienności - ażebyśmy naszą świętość pokazali „pofragmentaryzowanemu” (podzielonemu) światu, współczesnej Polsce- ojczyźnie mojej, (czasami zapoznającej rodzime „brzydkie kaczątka”, w inne kulturze sytuacja przedziwna (ang. indescribable)- ażebyśmy pokazali realia świat- ku pamięci następnej generacji- w sposób najlepszy jak to jest możliwe.
12:21, sbarszczak , CV
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 marca 2017
"The way you become divine is to become wholly human"
In the shadow of the foreign cousin--- John Shelby "Jack" Spong is a retired American bishop of the Episcopal Church. From 1979 to 2000 he was Bishop of Newark. He is a liberal Christian theologian, religion commentator and author. He calls for a fundamental rethinking of Christian belief away from theism and traditional doctrines. He said, I quote: God is not a Christian, God is not a Jew, or a Muslim, or a Hindu, or a Buddhist. All of those are human systems which human beings have created to try to help us walk into the mystery of God. I honor my tradition, I walk through my tradition, but I don't think my tradition defines God, I think it only points me to God...I think that anything that begins to give people a sense of their own worth and dignity is God...Christianity is not about the divine becoming human so much as it is about the human becoming divine...I believe that is what the God experience does for us. It calls us beyond our limits into the fullness of life - into a capacity to love people we are not taught to love - and into an ability to be who we are...Christianity is, I believe, about expanded life, heightened consciousness and achieving a new humanity. It is not about closed minds, supernatural interventions, a fallen creation, guilt, original sin or divine rescue...The Bible tells me that every life is holy; the Bible tells me that every life is loved; the Bible tells me that every life is called to be all that it can be...In the first gospel, Mark, the risen Christ appears physically to no one, but by the time we come to the last gospel, John, Thomas is invited to feel the nail prints in Christ's hands and feet and the spear wound in his side...Perhaps the most telling witness against the claim of accurate history for the Bible comes when we read the earliest narrative of the crucifixion found in Mark's gospel and discover that it is not based on eyewitness testimony at all...In the first gospel, Mark, the risen Christ appears physically to no one, but by the time we come to the last gospel, John, Thomas is invited to feel the nail prints in Christ's hands and feet and the spear wound in his side. There is no way that the Fourth Gospel was written by John Zebedee or by any of the disciples of Jesus. The author of this book is not a single individual, but is at least three different writers/editors, who did their layered work over a period of 25 to 30...This point must be heard: the Gospels are first-century narrations based on first-century interpretations. Therefore they are a first-century filtering of the experience of Jesus. They have never been other than that. We must read them today not to discover the literal truth about Jesus, but rather to be led into the Jesus experience they were seeking to convey...The church is like a swimming pool. Most of the noise comes from the shallow end. What the mind cannot accept, the heart can finally never adore. Whatever it was that people experience in Jesus has today come to be identified with medieval doctrines based on premodern...theology. I have become convinced that we must put an end to atonement theology or there will be no future for the Christian faith.(I recall that at the time of Lent, the reader will forgive Atonement theology assumes that we were created in some kind of original perfection. We now know that life has emerged from a single cell that evolved into self-conscious complexity over billions of years. There was no original perfection. If there was no original perfection, then there could never have been a fall from perfection. If there was no fall, then there is no such thing as “original sin” and thus no need for the waters of baptism to wash our sins away. If there was no fall into sin, then there is also no need to be rescued. How can one be rescued from a fall that never happened? How can one be restored to a status of perfection that he or she never possessed? So most of our Christology today is bankrupt. Many popular titles that we have applied to Jesus, such as “savior,” “redeemer,” and “rescuer,” no longer make sense, because they assume”. Unless biblical literalism is challenged overtly in the Christian church itself, it will, in my opinion, kill the Christian faith. It is not just a benign nuisance that afflicts Christianity at its edges; it is a mentality that renders the Christian faith unbelievable to an increasing number of the citizens of our world. The Christian story did not drop from heaven fully written. It grew and developed year by year over a period of forty-two to seventy years. That is not what most Christians have been taught to think, but it is factual. Christianity has always been an evolving story. It was never, even in the New Testament, a finished story...Atonement theology is not the pathway to life. The ability to give ourselves away to others in love is. It is not the winners who achieve life’s meaning; it is the givers. That is the basis upon which a new Christianity can be built for a new world. Atonement theology was born in Gentile ignorance of Jewish worship traditions. John (from the Gospel, author of the essay emphasizes) sees Jesus symbolically as the serpent lifted up on his cross, drawing the venom out of human life, restoring wholeness. It is a powerful image. The task of religion is not to turn us into proper believers; it is to deepen the personal within us, to embrace the power of life, to expand our consciousness, in order that we might see things that eyes do not normally see. Let me say (Archbishop said) that I consider myself a deep believer in the reality of God. I might define God quite differently from the way some people in the Christian faith would do so, but I do not doubt the reality of that experience. When I grew up in the South (the Archbishop said) I was taught that segregation was the will of God, and the Bible was quoted to prove it. I was taught that women were by nature in inferior to men, and the Bible was quoted to prove it. I was taught that it was okay to hate other religions, and especially the Jews, and the Bible was quoted to prove it. In the story of Jesus I found ... a center for my being. Behind the supernatural framework of the first century, behind the language of myth, magic, and superstition, I discovered a life I wanted to know; a life that possessed a power I wanted to possess; a freedom, a wholeness for which I had yearned for years. All religion seems to need to prove that it's the only truth. True religion is not about possessing the truth. No religion does that. It is rather an invitation into a journey that leads one toward the mystery of God. Idolatry is religion pretending that it has all the answers. Christianity is, I believe, about expanded life, heightened consciousness and achieving a new humanity. It is not about closed minds, supernatural interventions, a fallen creation, guilt, original sin or divine rescue. Above all, words must be recognized as symbolic pointers to truth, not objective containers of truth. Integrity and honesty, not objectivity and certainty, are the highest virtues to which the theological enterprise can aspire. From this perspective, all human claims to possess objectivity, certainty, or infallibility are revealed as nothing but the weak and pitiable pleas of frantically insecure people who seek to live in an illusion because reality has proved to be too difficult. If the resurrection of Jesus cannot be believed except by assenting to the fantastic descriptions included in the Gospels, then Christianity is doomed. For that view of resurrection is not believable, and if that is all there is, then Christianity, which depends upon the truth and authenticity of Jesus' resurrection, also is not believable.(end of quotes) The Pope Describes the Ancient Traditional Jesus; Bishop Spong Brings Us a Jesus Modern People Can Be Inspired By. In the shadow of alienation and foreign we are. Note, however, new objections: no longer do we agree with the harmony of destiny, fate...Personally, I will say here: I am not a church-controlled businesses. The people do love now without me, I think. God has no religion. I came that you may have life in abundance, Jesus stated. No morality, no even love, but love-life! You have to love to be around! It's not about the behavior of the name of Christians, but for the healing of our religious wounds. In Christ, heaven touched earth. Does the Church survives magical thinking and suspicious religious beliefs? Unfortunately, during my priesthood, I have met directors who don't have much to say. It's the Achilles heel of the Polish Curia. . I see to be a man who doesn't wait for things but rather reaches for them. So, what I want to reach for? Perhaps I would like to be an actor, a pope. First and foremost, actors should think. Sometimes argue. Have their own vision of a given character and limited trust towards the director. And work, and not wait for the director to solve all their acting problems. I am aware that I do some decent work on stage chiefly because I'm really hardworking person. But answering your question: yes, I know why I'm on stage, forgive the reader say I this- close to altar, and it's because I have a great respect to the viewer. I told myself even one day, I would not celebrate Mass, because I have respect for the them. I would blush for shame if I went on stage and performed something unrehearsed. Coming back to directors- it's important for them to be open, not to push some matters and, first and foremost, help actors in their work. A director should be a little bit of a psychotherapiest. On the big scene of the National Theatre in Warsaw, the actors played a role that is iconic for literature and Polish drama, namely that of Gustaw-Konrad. I like the character they created very much. At some points, they move on a thin red line, but they never cross it. They don't give your audience any clear, messianic answers. This role is legendary. In my situation maybe it would be Gustav-Leszek, a new character to describe. Polish performances of "Dziady" nearly always were accompanied by some smaller or bigger historical riots... I can be critical towards myself. I've acquired this skill with time. Priest. Are you grateful for this role? Yes, and I know that I worked very hard for it. But I also don't rule out that others deserved this role too. I would play for a half an hour, even more and more, and then the security would drag me off the stage... Now few vocations to the priesthood, I do not know why. An actor is bound by something at all times... May be I'll write something. I would like to describe the world with my own words, in my own way... I'm not going to preach heresies, my essay let it be a voice in the discussion only. I just feel the need to arrange words in my own order just for once...Today, I would play the role on stage only one new character, namely Gustav-African father. The latter remains in the shadow of a foreign, that is a foreign faith, foreign Bible, the foreign community in the beginning of the third millennium. Black has a face that one's of our colleague from Africa, he still speaks the words of a foreign language. Now the man is still black, I think. In this context, I would say: you have to change our faith in order to become the new Christian. (Fin)
09:46, sbarszczak , CV
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 lutego 2017
I am a child twenty-first century
Stanislaw Barszczak, The awakening from history --- You are the finest, loveliest, tenderest, and most beautiful person I have ever known- and even that is an understatement. Tomorrow we will run faster, stretch out our arms farther... You are mysterious, I love you. You’re beautiful, intelligent, and virtuous, and that’s the rarest known combination. I saw you in Czestochowa. As soon as I moved to a small seminary in 1976, I looked in adult life, you know. Fall if you will, but rise you must. To be kind is more important than to be right. Many times, what people need is not a brilliant mind that speaks but a special heart that listens. I learned there. Kindness is the language which the deaf can hear and the blind can see. There were a lot of adventure books for boys, historical novels by Joseph Kraszewski, and whatever mystery novels the alarmed librarian imagined might not corrupt an eager but innocent youth. I read my first book on Victor Hugo at age 17 there, and I was hooked. I also became fascinated by local history... There are hundreds of books about the mother of God, but I have an image of her in my mind that is unlike any picture I have seen anywhere else, based on material at Czestochowa and 40 years of researching and thinking about her. Our Lady of Jasna Gora, my mother always. I had no plans, no definite intentions, except to kiss her lips again, to hold her in his arms. Though I believe I encountered death, which was a bit too much for a nine-year-old...History is a nightmare from which I am trying to awake, she said then in her life. There are all kinds of love in this world but never the same love twice. We all have souls of different ages. Don't forget who you are and where you come from. Mom, you have a place in my heart no one else ever could have. I loved my mother more than life. Hence my love for Lady of Czestochowa in her wondrous face was growing ever. On gym days I became fascinated by the presidency of the mother of God on an image of Black Madonna from Jasna Gora. Earlier I knew the Priest Stanisław Konczyk, much-loved worldwide for his warm-hearted work on the parish of Ząbkowice. He would have told today: when, in the third book, we do learn the identity of the murderer, the information comes in a muted, nearly off-hand manner, and the man has died long before... At that time I had a professor. We already have set for the teacher, not the sage now, if it is good, I do not think. My professor called for leaders who, by boldly interpreting the nation's conscience, could lift a people out of their everyday selves. That people can be lifted into their better selves is the secret of transforming leadership. Keep love in your heart. A life without it is like a sunless garden when the flowers are dead, he spoke. He was a 80-year-old, yet a charismatic personality nonetheless. Keep love in your heart. A life without it is like a sunless garden when the flowers are dead, he spoke. If you are not too long, I will wait here for you all my life. Most people are other people. Their thoughts are someone else's opinions, their lives a mimicry, their passions a quotation...I went to Cracow then. There were a wonderful stay in my life. Apearing at the Seminary in Cracow shortly after the book’s release, this is a wonderful opportunity to experience the polish phenomenon that is the Priest John Twardowski imagination, by spending an evening in the company of the prolific poet. He would have told today: Mockery and contempt for others, unleashed in the name of free speech, are creating a toxic environment where respect and decency are unlamented relics of the past. We have ignored the 'dumbing down' of education and abandoned parts of our cities to drugs, alcohol and violence. As long as they remain insulated in middle class ghettos, our politicians can ignore this. But we can't afford to give up on the ideal of a more civilized and equal society. To live together in healthy communities, we need to put a stop to the culture of alcohol, aggression and the glorification of violence. Hear a literary great speak about a topic that is very close to his heart. Beauty is the only thing that time cannot harm. Philosophies fall away like sand, creeds follow one another, but what is beautiful is a joy for all seasons, a possession for all eternity. I can resist everything except temptation. It is absurd to divide people into good and bad. People are either charming or tedious. The world is a stage, but the play is badly cast. Romance should never begin with sentiment. It should begin with science and end with a settlement. I had a connoisseur's... appreciation of fear...As a young priest on the parish I started writing my stories. If you did not write every day, the poisons would accumulate and you would begin to die, or act crazy or both-you must stay drunk on writing so reality cannot destroy you. I don't decide. My secret self decides. I just go with my subconscious. If it wants to do a poem, I do a poem, and if it wants to do a play, I do a play. So I'm not in charge, I'm not in control... You see I usually find myself among strangers because I drift here and there trying to forget the sad things that happened to me... I generally wade in blind and trust to fate and instinct to see me through. But once day I thought, You just have to trust your own madness. Suddenly I realized that what I was regretting was not the lost past but the lost future, not what had not been but what would never be. And in the end, we were all just humans...Drunk on the idea that love, only love, could heal our brokenness. I instantly chucked my academic ambitions and began writing fiction full-time. There have been times when I reread - or at least leafed through - something because I'd sent a copy to a friend, and what usually happened was that I noticed dozens and dozens of clumsy phrases I wished I could rewrite. Intellectual labor is a common technique for the avoidance of thinking. My first real breakthrough collided with the last months of the polish pope pontificate, which had every intention of enjoying my success as much as I did. Each new book was a tremendous challenge for me. You don't have to burn books to destroy a culture. Just get people to stop reading them. As soon as I started writing "The world of my dreams," by which I mean while writing its first sentence, I felt a sudden, reassuring charge of excitement. I knew it was going to work. Everyone wants to get better as they go along, but sometimes it's all you can do to stay consistent, once day I said it. Every writer must acknowledge and be able to handle the unalterable fact that he has, in effect, given himself a life sentence in solitary confinement. The ordinary world of work is closed to him - and that if he's lucky! Occasionally.. .what you have to do is go back to the beginning and see everything in a new way. You'll never get anything done if you walk around with an unchipped heart. The world is full of ghosts, and some of them are still people, who are just like you and me, they still want things. They look at us all the time, and they miss being alive. We have taste and color and smell and feelings, and they don’t have any of those things. They stare at us, they don’t miss anything. They really see what’s going on, and we hardly ever really see that. We’re too busy thinking about things and getting everything wrong, so we miss eighty percent of what’s happening... When was the huge social Solidarity trade union I loved my homeland forever I think. Nothing ever begins. There is no first moment; no single word or place from which this or any story springs. The threads can always be traced back to some earlier tale, and the tales that preceded that; though as the narrator's voice recedes the connections will seem to grow more tenuous, for each age will want the tale told as if it were of its own making... From the Solidarity movement and the Polish pope, something new was created in human history. To dream in isolation can be properly splendid to be sure; but to dream in company seems to me infinitely preferable...We’re too much ourselves. Afraid of letting go of what we are, in case we are nothing, and holding on so tight, we lose everything else. I am a man, who tell stories. This is a gift from God, who spoke our species into being, but left the end of our story untold. That mystery is troubling to us. How could it be otherwise? Without the final part, we think, how are we to make sense of all that went before: which is to say, our lives? So we make stories of our own, in fevered and envious imitation of our Maker, hoping that we'll tell, by chance, what God left untold. And finishing our tale, come to understand why we were born... I want to be remembered as a writer, someone who used his imagination as a way to journey beyond the limits of self, beyond the limits of flesh and blood, beyond the limits of even perhaps life itself, in order to discover some sense of order in what appears to be a disordered universe. I'm using my imagination to find meaning, both for myself and, I hope, for my readers... In a time of universal deceit - telling the truth is a revolutionary act. The past was erased, the erasure was forgotten, the lie became the truth... I would see a movie now, that refers to a surveillance device. If you think it, the camera will see it. A lot of life is dealing with 'my curse, dealing with the cards you were given that aren't so nice. Does it make you into a monster, or can you temper it in some way, or accept it and go in some other direction? Every life is in many days, day after day. We walk through ourselves, meeting robbers, ghosts, giants, old men, young men, wives, widows, brothers-in-love. But always meeting ourselves. Think you're escaping and run into yourself. Longest way round is the shortest way home... Conscience- this is the little voice that whispers, that someone is watching on you. Citizens not produced in factories; in the family, the mother's heart lies the nation. Nothing in the history of the nation, which took place can not be erased. A nation that does not believe in its greatness and do not want the great people- the nation dies. You have to believe in its greatness and to desire her, Cardinal Stefan Wyszynski, the primate of the first millennium said. Poland in my eyes is great ... Poland is a great thing... But a new life should begin with new age, I think. Well, you never knew exactly how much space you occupied in people's lives. So, I’m not sure what I’ll do, but- well, I want to go places and see people. I want my mind to grow. I shall go on shining as a brilliantly meaningless figure in a meaningless world. Serve new communities, it is my job. Though I want to live where things happen on a big scale.
07:32, sbarszczak , CV
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 lutego 2017
nowe myślenie, nowe możliwości
Stanisław Barszczak, W poszukiwaniu namiotu dla współczesnego człowieka (orędzie teraźniejsze) Nie chodzi mi o namiot turecki przywieziony z Wiednia po zwycięstwie na Turkami, a który możemy widzieć w zbiorach klasztoru Ojców Paulinów w Częstochowie. Ale poszukiwacz prawdy, jak poszukiwacz mieszka w namiocie głodny i obdarty, musi przekopać góry piasku, zanim znajdzie grudkę cennego kruszcu, a często nie znajdzie go wcale. Nasza religia jest religią winy i manipulacji- tu wszystko jest teraz grą, mówią niektórzy teraz. Przedziwny jest człowiek Nigdy orzeł nie stracił tyle czasu, jak wtedy, kiedy chciał się uczyć od wrony. I tak głupiec i mędrzec nie widzą tego samego drzewa. Trzeba dziewięciu miesięcy, żeby stworzyć człowieka, wystarczy jeden dzień, żeby go uśmiercić. Jeden z łotrów dostąpił zbawienia; to jest całkiem dobra stopa procentowa..."Każdy ma swoje ulubione miejsce w dzieciństwie. To jest ojczyzna duszy." Kto ty jesteś? Polak mały. Jaki znak twój? Orzeł biały. Kto spełnia swe obowiązki, jest wiernym sługą, ale nie ma żadnego prawa do wdzięczności. Kto nie brał w swoje piersi bólów pokolenia, Kto istnieniem nie gorzał dla drugich istnienia, Kto stał jak uschłe drzewo wśród żyjących rzeszy, Tego człowiek ominie i Bóg nie rozgrzeszy. Istnieje tysiąc powodów do pesymizmu, ale tylko jeden do optymizmu, ale ten jeden wystarczy: Pan jest z nami...Krzyż jest odpowiedzią świata na miłość chrześcijańską. Proces, w którym tkwi świat, jeszcze nie został wygrany, ale też nie został jeszcze przegrany. Większość ludzi jest zbyt tchórzliwa, by czynić coś złego i zbyt słaba, by czynić coś dobrego. Ale istnieje ludzka tęsknota za Bogiem, i istnieje również boska tęsknota za człowiekiem. A odpuszczenie grzechów jest czymś większym nawet niż wskrzeszenie Łazarza. Życie Jezusa to nie żadne widowisko- to orędzie. Wypraszamy u Boga to, co nam się podoba, a otrzymujemy od Niego to, co jest dla nas konieczne. Trzeba więc modlić sę o to, by to co konieczne przyjąć w najlepszym czasie.. Gdybyśmy mieli słowo, gdybyśmy mieli język, nie potrzebowalibyśmy broni. Jakkolwiek "jeszcze słychać śpiew i rżenie koni," to jednak trzeba nowych wspólnot miłości dla ludzkich przeznaczeń w nowej epoce dziejów. Bo ludzie, którzy kochają, potrafią zadawać najboleśniejsze ciosy. Potrafią uśmiercać nie pozbawiając życia swej ofiary. A kropla wieczności waży więcej niż całe morze czasu. Ale jesteśmy realistami i wiemy, iż najlepsze co można dzisiejszemu człowiekowi ofiarować - to czas. "Lepiej być starą niż martwą," mawiała artystka mijającej epoki. Nie szkodź sobie samemu, chcąc błyszczeć u ludzi. Trzeba sobie zdać sprawę, jak daleko jest od prawdy do mowy. Jeśli nawet rozum nie zdoła dotrzeć do natury rzeczy niepojętych, to i żadna mowa nie potrafi wyrazić każdej myśli. Król Stefan Batory powiedział: "Jestem królem waszym, nie wymyślonym ani malowanym. Królem jestem ludzi, nie sumienia." A Czarna Madonna z Jasnej Góry w Częstochowie, Polska, jest nasza mamą i królową... Niech żyje wesołość! Kto wie, czy świat potrwa jeszcze trzy tygodnie? Ktoś powiedział: ze wszystkich poważnych rzeczy małżeństwo jest największym błazeństwem. A trzeba rodziny silnej wiara i nadzieją w naszej erze...Żyjemy przecież tak cicho, a nasze największe katastrofy wydarzają się tak głęboko w nas, że na naszej powierzchni pojawiają się tylko odległe fale. Uciekamy nawet poza ojczyznę, łakniemy chleba i prawdy. Ale w na szych uszach brzmi ta pieśń nieustannie: Góralu, czy nie jest ci żal Odchodzić od stron ojczystych? "Śpiewaj ogrody, których nie znasz, serce moje, jak w szklance naczynia wlane ogrody, jasne, nieosiągalne. Wody i róże Szirazu i Ispahanu, śpiewaj je błogosław je nieporównywalne." A jeśli znowu mowa o samotności, to coraz jaśniejsze się staje , że w gruncie rzeczy nie jest to coś, co można wybrać albo czego można poniechać. "Jesteśmy" samotni. Można się łudzić i zachowywać tak, jakby było inaczej. To wszystko. O ileż jednak lepiej wejrzeć w to, ze jesteśmy samotni, wręcz zacząć od tego. Wydaje się więc, iż jeszcze czas, jeszcze jestem miękki i mogę stać się jak wosk w Twoich rękach. Weź mnie, nadaj mi kształt, uczyń mnie doskonałym...Nie ma w życiu klas dla początkujących, żąda się od nas od razu rzeczy najtrudniejszych. Muszę poprawić się z matematyki. Niektórzy akcentują przystosowwcze zachowywanie się w religii i teologii nauki w tej epoce dziejów. Oto zrobiliśmy postęp: materia nie jest już tak ciężka, tak ważna; wolno nam tworzyć całe dramaty po to tylko, by uświadomić sobie pojedyncze uczucie, to znaczy: wzbogacić się o jedno nowe uczucie... Jeśli chodzi o teraźniejszy smog, grube chmury które rozłożyły się nad Częstochową, to więc przytaczam odpowiednie stwierdzenie Rainera Marii Rilkego: Jakże moglibyśmy zapomnieć owe dawne mity stojące u zarania wszystkich ludów, mity o smokach, które niespodzianie przemieniają się w księżniczki; być może wszystkie smoki w naszym życiu są księżniczkami, które tylko na to czekają, by ujrzeć nasze piękno i śmiałość. Może wszystko, co straszne, jest w głębi bezbronne i oczekuje od nas pomocy”. (zob. Rainer Maria Rilke – Listy do młodego poety). "Musi Pan myśleć, że coś się z Panem dzieje, że życie nie zapomniało o Panu, że trzyma Pana w ręku; nie pozwoli Panu upaść." Zawsze nadchodzi jakieś takie jutro, które wszystko utrąca, a młody człowiek czeka, aż się to odmieni. Niech Pan pozwoli, by Pańskie sądy rozwijały się we własny sposób, spokojnie i bez zakłóceń, a ten ich rozwój, jak wszelki postęp, może następować tylko od środka, czerpiąc z wewnętrznych głębi, i nie można go nijak ponaglić ni przyspieszyć. Wszystko zasadza się na cierpliwym dorastaniu, a potem - rodzeniu. Dać możliwość doskonalenia się każdemu wrażeniu i każdemu ziarnu uczucia całkowicie w środku, w ciemności, w tym, co niewypowiedziane, w nieświadomym, w sferze, której nie sięga nasze rozumienie, i oczekiwać z głęboką pokorą i cierpliwością godziny nadejścia nowej jasności: wyłącznie to jest życie dla sztuki, na równi w rozumieniu i w tworzeniu. To refleksje z listu Rilkego do młodego poety. Johann Friedrich Wolfgang Goethe zauważył: człowiek- konkretna, określona myśl Boga. Stąd wierzę aby pojąć... również wierzę w brak sensu w moich tekstach. W ten sposób one są jeszcze piękniejsze. Mawiają niektórzy: wielkość człowieka polega na tym, iż jest silniejszym niż warunki życia. Być szczęśliwym znaczy, iż posiada tylko to, co jest w nim. Myślę nadto, iż każdy z nas powinien otworzyć się w życiu na swoiste uzasadnienie dążenia do prawdy... pomijać nieuwagę współczesną (ang. Heedlessness). Oby nie zwyciężyło zimne serce obojętnej generacji. Zarazem chodzi nie tyle o ucieczkę od cywilizacji, co o zbudowanie bardziej kompletnego obrazu świata... Wychowałem się w regionie przemysłowym, w Polsce, w miasteczku na Śląsku. Z pokoju miałem widok na kościół, a potem na bardzo wówczas ruchliwą ścieżynę przy kolei, którą przechodzili wszyscy mieszkańcy moich Ząbkowic. I nawet kiedy podróżowałem po nowej ziemi, po całej kuli ziemskiej, kluczem do zrozumienia ludzi były moje pierwsze wspomnienia ludzkiej społeczności pochodzące właśnie z mojej krainy młodości. Co człowiekowi jest naprawdę potrzebne. Stare rzeczy. Relacje z ludźmi. Muszę przyznać, iż w moich tekstach, mało próbowałem tam uzupełnić historię mojego kraju, z resztą nie jestem w stanie powiedzieć czy w przyszłości uda mi się to uczynić. Lubię wykonywać tylko własną pracę; zamierzam trzymać się własnej drogi. Coraz mi trudniej ruszyć się choćby o cal. W Polsce cieszyło mnie lato, gdzie staliśmy na dalekich, zaoranych polach ,wsłuchując się w przenikliwą melodię poezji Walta Whitmana: O bezkresna drogo. Wyrażasz mnie lepiej niż sam umiem to zrobi. Będziesz dla mnie czymś więcej niż wierszem...Jak sobie wyobrażam wywiad ze mną. Spotykamy się w Warszawie. Idziemy do kawiarni w hotelu, gdziem się zatrzymał. Jestem ubrany w prosty czarny T-shirt i dżinsy, mam dość długie włosy, całkowite przeciwieństwo wychuchanego intelektualisty. Jestem typem podróżnika, jeżdzę po świecie, piszę reportaże, mieszkałem ostatnio w Irlandii, robię wrażenie ostatniego dobra i ciepła. -Dlaczego ucieka ksiądz od cywilizacji we wszystkich swoich książkach? -Chodzi mi nie tyle o ucieczkę z piekielnej cywilizacji, od cywilizacji, co o zbudowanie bardziej kompletnego obrazu świata. To, co nazywamy naszym społeczeństwem, może się okazać bardzo fragmentarycznym doświadczeniem rzeczywistości. Może się okazać, że w najdalszych, najbardziej pustych regionach świata zdobędziemy nową wiedzę o swojej własnej sytuacji w świecie. -Czego się człowiek tam dowiaduje? -Tego, jak wartościowe jest życie ludzkie. Od kiedy spędziłem dużo czasu na pustyni, widzę w zupełnie nowy sposób swoje życie. Ale to nie jest zwykłe przeciwieństwo cywilizacji, to jest jej druga strona. Świat, który istniał przed nami, i który będzie istniał po nas. Ponadto, kiedy wyjeżdżamy, zaczyna do nas docierać, że europejskie społeczeństwa to jest raj w porównaniu z tym, jak żyją inni ludzie. 98 procent ludzi w innych regionach świata musi żyć z problemami, których my nawet nie możemy sobie wyobrazić. Dlatego wszyscy politycy powinni koniecznie trochę pojeździć po świecie. -Teraz można przegooglować prawie całą planetę. -Tak. Już prawie nie ma białych plam, które były magnesem dla dawnych podróżników. Mamy bardzo kompletny obraz świata. Ale pozostaje pytanie: gdzie my jesteśmy w tym świecie? Wyjechać z naszego przytulnego świata i wystawić się na świat inny. Mapy, nawet satelitarne, nie mówią nam nic o tym, jak my byśmy tam żyli. Wystawić się na dzikość, pustkę, trudne warunki panujące w legendarnych miejscach, i zobaczyć siebie tam. Im więcej wiemy teoretycznie, tym bardziej chcemy sami tego doświadczyć. Istnieje wiele raportów o biegunach, pustyniach, górach, ale one nic nie znaczą, bo są doświadczeniem innych ludzi. -To szaleństwo doświadczania to teraz silny trend. Ludzie Zachodu jeżdżą w najdziksze miejsca, uprawiają sporty ekstremalne, etc. Jakby czuli, że nie wystarcza im ich świat. -Bo teraz to jest możliwe. Kiedyś takie podróże wymagały tygodni, miesięcy. Teraz to kwestia godzin. A skoro jest możliwe, zostanie zrobione. -Ale nie myśli ksiądz, że jest jakaś nowoczesna konieczność coraz intensywniejszego przeżywania. Znam w Nowym Jorku ludzi, którzy są chorzy, jeśli nie wyjadą na każdy weekend, przynajmniej do Las Vegas, a na wakacje co najmniej do Indii. -Tak. Ale, jeśli nie interesuje ich świat, to i tam nie znajdą niczego. Będą w Indiach sześć tygodni i zobaczą wszystko to, co już znają: ładne hotele, opiekę zdrowotną, bezpieczeństwo, etc. Najbardziej niebezpieczne wyprawy to czasem te prowadzące nas dwie ulice od naszego domu - jeśli wiążą się na przykład z opuszczeniem naszego społecznego statusu. Więc jest iluzją wierzyć, że przygoda będzie kwestią dalekich odległości i długich lotów samolotem. Dla mnie odkrywanie miejsca, gdzie się urodziłem, było bardzo ważne. Podróżowałem po wszystkich kontynentach, i im więcej się dowiadywałem o życiu na dalekim Wschodzie czy Zachodzie, tym bardziej interesowałem się sprawami lokalnymi tam, gdzie mieszkałem. Tak jak od dawna pasjonuje mnie astronomia. -Księdza zdaniem ludzie na Zachodzie dzisiaj nie są głęboko zainteresowani światem, który z takim zapałem zwiedzają? -Wielu z nich nie. Chcą sobie porobić zdjęcia w favelach w Sao Paulo. A tymczasem nawet pozornie bardzo proste społeczności, nomadzi, to rozwinięte kultury. Może to się wydawać bardzo romantyczne, ale jest wiele rzeczy, których możemy się od nich nauczyć. Nie miałbym praktycznie żadnej możliwości przeżyć w Agadirze bez pomocy tamtejszych ludzi. Ich wiedza o ich środowisku życia jest wspaniała, precyzyjna. Mają wszystko to, co im potrzebne, za to nie mają luksusów, czyli rzeczy niepotrzebnych. Dzięki temu w ich świecie lepiej widać, co człowiekowi jest naprawdę potrzebne. -To znaczy co? Stare rzeczy. Relacje z ludźmi. Dla braci z mojej książki podróż w daleki świat jest też podróżą wewnątrz ich własnej historii. Jeśli chcesz opowiedzieć historię, nie możesz uniknąć mówienia o miłości i śmierci. Ale jest tak wiele sposobów mówienia o tych rzeczach. Każda kultura i każda epoka tworzy swój własny sposób mówienia o nich. Każde pokolenie musi go na nowo odkryć. To się może wydawać nudne, ale to są najważniejsze rzeczy. Mój temat to jednostka, a nie społeczeństwo. Ja mogę mówić tylko o ludziach, którzy mają nazwisko i adres. Może przy okazji uda mi się coś powiedzieć o kulturach w bardziej ogólny sposób, ale to nie jest mój cel. -Czy skoro te podstawowe rzeczy widać lepiej w dalekich, pustych miejscach, to znaczy, że nasza cywilizacja zaciemnia obraz? -Być może. A może przenoszenie bohaterów w te dalekie miejsca to po prostu mój sposób opowiadania historii? Ale lubię też czytać o przedmieściach metropolii świata. Chodzi mi o to, żeby pamięć nie umarła. Lecz także o świadomość tego, co robiliśmy. Nie ma sensu przypominanie ludziom ich winy. Jedyny sposób, to być świadomym, jakie będą konsekwencje systemu totalitarnego dla ludzi z imionami i adresami. Dlaczego dziennik Anny Frank był tak ważny? Bo dostrzegliśmy w nim życie indywidualne. Mój profesor z Seminarium "na wyjściach"(po wykładach) zabierał nas do ciekawych miejsc w starym Krakowie, jakkolwiek nie mówił mi: nie zapominaj, że to twoja ojczyzna. Chodziliśmy po "żydowskim" Kazimierzu. Polska to nie jest kartka pocztowa. Możesz wytworzyć w sobie coś takiego jak miłość dla swojej ojczyzny, ale musisz być świadom całej jej historii, a nie tylko jej pięknej części. -Księdza świat jest piękny, ale i podszyty śmiercią. -W Irlandii Polska nikogo nie obchodzi, na przykład dlatego, że Irlandczycy nie bardzo interesują się narciarstwem. -Polacy owszem...Na pewno jako dla podróżnika ważny jest dla pana Herman Hesse? -Kiedy byłem dzieckiem. Teraz Kapuściński jest znacznie ważniejszy. (koniec wywiadu, który jest fragmentem współczesnych rozmów z Christophem Ransmayrem, Austriakiem, autorem "Latającej góry," podkr. autora eseju) Kto jest wdzięczny za dary, wyda bujne plony. Czytelnikowi dane jest w formie esejów niezwykłe doświadczenie świata, bo przelewam kontrasty między górami i morzem, życiem i śmiercią, Chciałbym, aby kochani Czytelnicy moich tekstów w trakcie lektury, nieustannie ulegali magii rytmów, które pozwalają im też zwolnić i się zatrzymać, aby słyszeli muzykę słów skromnego gryzipiórka... Przekazuję ci koniec nici złotej, Ty zwiń ją tylko w kulę, Zawiedzie cię ku nieba wrotom W jerozolimskich murach. Bunt jest zawsze sprawą diabła.(jak teraz w Rumunii). Kościół potrzebuje świętych a nie reformatorów. Demokracjom jeszcze trudniej uwolnić się od hipokryzji niż dyktaturom od cynizmu. Jesteśmy częścią Jezusa Chrystusa. Ludzie plotkują- Bóg nie jest monstrum w erze technicznej... A ponieważ wszystko dzieje się przez gwiazdy(ang. stars), na przykład Ewangelia św. Mateusza jest wypełnieniem misji Mesjasza oczami Żydów. Tu dzieje się wszystko poprzez sny Józefa, przez misję Mojżesza. Żywe rzeczy umierają...Tutaj powiedziałbym nawet, w Polsce trzeba nowych stu dni Jezusa, ostatniego święta wiary... Chrystus może nie umarł za twoje grzechy, ale za każdego -nawet za żadnego...Trzeba błogosławieństw Jezusowych w codziennym życiu. Wierzę w Chrystusa i wierzę, że osiemset milionów chrześcijan na świecie potrafi odnowić oblicze tej ziemi, powiedział Henryk Boll. Tam, gdzie jaśnieje nawet najmniejszy płomyk nadziei, dostrzegalne jest zawsze światło z nieba.(fin)
19:56, sbarszczak , CV
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 lutego 2017
Jesus and Kashmir
Stanislaw Barszczak Christ crucified a second time! The church needs to be changed, not only in the Roman Curia, but something you also have to do in terms to restore the truth of the history of the world, even one's of the Bible. As believers, we can settle for just adore Jesus and his Mother ... It seems that only so much could convey the story of Jesus two thousand years ago. But human consciousness through history speaks more and more. But to be in the presence of God you need to keep the works of mercy and spiritual works for the soul. Reading through especially in Jesus' Sermon on the Mount we see still incessant insinuations, deficiencies (such!) of the Catholic church. And here Beatitudes: "Blessed are the poor in spirit, for theirs is the kingdom of heaven. Blessed are those who mourn, for they shall be comforted. Blessed are the meek, for they shall inherit the earth. Blessed are those who hunger and thirst for righteousness, for they shall be filled . Blessed are the merciful, for they shall obtain mercy. Blessed are the pure in heart, for they shall see God. Blessed are the peacemakers, for they shall be called sons of God. Blessed are those who are persecuted for righteousness' sake, for theirs is the kingdom of heaven. Blessed are ye, when [men] insult you and persecute you, and if because of me utter all kinds of evil against you. Rejoice and be glad, for your reward is great in heaven. Thus they persecuted the prophets who were before you. "(Mt 5,1-12) ... We have to be open about our feelings, retain sensitivity to his neighbor, put before the world's evil- our humanity as an adequate attitude of the Christian. I am compassionate, gentle, humble. So, we have to endure persecution. But part of that is to say, here we expose themselves madly to the suffering inflicted to us by evil men, or rather we together begin to build a justice on earth. I would say on a personal habit of bearing witness and of showing signs of responsibility for the church in the third millennium of Christianity, when the Catholic church led successfully to all communities in the faith. But my faith to be deeper, then it will be a testament to the knowledge of Jesus' Beatitudes ... St. Gregory of Nyssa stressed the gradual and the rising human values in the Gospel transmitted by Jesus. According to some scholars the Bible was written earlier than thirty years after the passion, death and resurrection of Jesus. Early emerged writings, which by no means entered the canon of books inspired by teachings of the church, and which we call the Apocrypha. It is characteristic that the first source of news about Jesus became a Saint Marek. He is modeled on the St. Luke and St. Matthew. The Bible is evolving in quoting of the words of Jesus. For example, Jesus said from the cross: Father, forgive them, for they know not what they do; but also say: Father, into your hands I commit my spirit. Especially American pastors say: do not read the Bible literally, we read: God hated the Egyptians. Moreover, at the beginning of the third millennium, the church opens at last an opportunity to examine and correct in some way canonical write the Bible... Salman Rushdie, internationally acclaimed author, discuss his views on issues of moral courage, democracy of today and freedom of expression. Salman Rushdie also shares his experiences and thoughts and the responses of writers throughout the world to questions as follow: where are the universal values; where the absolute rights, which are good or wrong; the western idea of the human rights, who decides of that now; our wersion of the truth; where are we from -this problem is wrong, religion is not answer for this question; this particular moment we are now- militarisation of the religion; we need God; but no more gods; the problem of remembering in the society- memory against forgetting; the propaganda; today we are making story about ourselves-a new narratives now- the ability to challenge the narratives; any kind of evidence, in our era, cosmic era, universal values include new nations and new generations... Christianity is India's third-largest religion according to the census of 2011, with approximately 27.8 million followers, constituting 2.3 percent of India's population. Old legends say that Christianity was introduced to India by Thomas the Apostle, who visited Muziris in Kerala in AD 52. A belief that Jesus survived the crucifixion and spent his remaining years in Kashmir has led to a run-down shrine in Srinagar making it firmly onto the must-visit-in India tourist trail... Visiting the Grave of Jesus in Srinagar, Kashmir: This place is called the grave of Jesus in Srinagar, Kashmir and is also called the Roza bal, or Rauza bol, which means “tomb of the prophet.” This is the burial place of Yuz Asaph (or Asaf), in the center of Srinagar’s old part of town. The name Yuz Asaph is said to relate to Jesus. Some people believe it is the grave of Jesus and others think it is all based on faulty premises, meaning it is merely a rumor or urban legend. However, there is a complete line of logic behind this, so I will only give you the evidence and what people say and you can decide for yourself. That way, if you are ever in Srinagar, you can have some understanding of the significance of this place and check it out yourself. To visit this grave of Jesus, you will find it in Anzimar next to a small Muslim cemetery in the Khanjar (Khanyar) quarter of Srinagar’s old town. You find Rauza bal Khanyar down a narrow alley in an old, wooden mausoleum. The grave itself is inside the building. The sign in front says that it is the tomb of Ziarati Hazrati Youza Asouph and Syed Nasir-u-Din. Thus, this is a grave of two people, with Nasir-u-Din being a Muslim saint. Some say that Youza Asouph (or Yuz Asaph) means the gatherer, which could be in relation to the idea that Jesus was a gatherer of the lost tribes of Israel, some of whom were known to have come to Kashmir. Others say the name means the leader of the healed, since Jesus was a healer. While still others say the name Youza Asouph means Joseph’s son. You enter the rectangular building through a small doorway on the side of the structure. This leads into a small hall that allows to you to look through a few windows at the small central room inside with the sarcophagus. If the inner doorway is unlocked, you can go in for a closer view. On your way in you will see an inscription on a board that explains that Yuz Asaph (or Asaf) came to Kashmir many centuries ago and dedicated himself to the search for truth. The single inner chamber has a cheap looking, raised wooden frame in the shape of a sarcophagus for two graves, each covered with heavy, embroidered cloth. The first and smaller grave is for an Islamic saint Syed Nasir-ud-Din, buried here in 1451, a descendent of Imam Moosa Ali Raza, said to be a great devotee of Jesus. The larger grave behind it is for Yuz Asaph. A document signed by five Muslim judges (Muftis) of that time certifies that the tomb contains the remains of the prophet Yuz Asaph. Near this along the side of the inner chamber is a stone with the imprint of two feet showing what seem to be nail wounds (a round wound on the left foot and an arc-shaped wound on the right foot), the scars Jesus would have suffered from his crucifixion. Some people feel this is the sign for the identity of who is buried here. It is the custom for pilgrims to place candles around the gravestones, and when years of wax was removed by Professor Hassnain, not only did he discover the footprints, but he also found a cross and rosary. As typical with Muslim mausoleums, these graves are replicas and the actual graves are in a crypt under the floor in the basement. However, some also say that due to age, the ground gave way years ago and the original grave simply sank into the ground, with the present sarcophagus built over it. A look into the real burial chamber is provided by a small opening. But that window is now covered by a cloth to block the view. The grave which contains the remains of Yuz Asaph also points east to west, according to Jewish tradition. Previously, several decades ago, the central shrine in the house was surrounded by beautifully carved wooden panels. But these have now been removed and replaced with glass windows. These windows, of course, let you see the fake sarcophagus inside, which is covered with the embroidered cloth, as well as the two feet carved into the stone block at one end. You can also see this from outside through the windows of the house, but the stone with the feet can be seen only as long as the outer doorway is unlocked and you can get in. The house is also now painted green, the color for Islam. Whatever else was once inside, including various relics, scrolls, and information regarding the place, have now been removed... Suzanne Olsson, while appearing in the video “Jesus in India” by Paul David (2008), mentions that in her research she was told by local authorities that below the main floor, the real graves do not contain any bodies. But behind the wall was a ledge where the body of Yuz Asaph was actually placed, and then the ledge was sealed. That is the actual grave behind the false wall. She at one time had the permission to take DNA samples from the body through a small opening in that wall. This way she could verify the age and possible identity of the person buried there. But Islamic militancy arose before she could accomplish that and kept her from doing it. Thus, possible verification of this may now never be possible. However, when talking with the local Muslims who live nearby, they will tell you adamantly that it is not the grave of Jesus, but is the tomb of a Muslim prophet, Youza. If you ask too much, or insist on an alternative view, they will tell you that you are committing an offense to Islam and the Koran. Nonetheless, the tomb is built in an east-west direction, the same as the Jewish tradition, in line as a follower of Moses, and is not in the direction facing Mecca. But this is inconsequential to the locals. Therefore, without background information, you would never know the significance of this place. The locals will also tell you that the grave is that of a messenger of God who liked the Muslim people and settled there. They admit that the grave is ancient, but they forget that the person buried there arrived hundreds of years before Islam was ever an established religion. But they do not think it was Jesus. So even among the local people different versions of the story about the grave circulate. Also, some Muslims feel that in the end, after the crucifixion, Jesus was lifted up to heaven because if he had actually died on the cross, it would be a sign that he had failed in his mission... The grave has been maintained by attendants since its construction, which is established by ancient records to be as far back as 112 CE. The premise is that Jesus’ Hebrew name was Yuza, similar to Yuz. In Arabic and in the Koran his name was Hazrat Isa or just Isa, and Issa in Tibetan, both of which are similar to the name Isha in Sanskrit. This tradition has been carried down through the Farhang-Asafia, Volume One, which explains how Jesus healed some leper who then became asaf, meaning purified or healed. The word yuz means leader. Thus, Yuz Asaph became a common reference to Jesus as “leader of the healed.” There are other accounts of how Yuz Asaph preached throughout Persia, present-day Iran, converting many people. Some of these details can be found in Agha Mustafai’s Ahivali Ahaliau-i-Paras which confirms that Jesus and Yuz Asaph are the same person. Even the well-known Emperor Akbar had a court poet who referred to Jesus as Ai Ki Nam-i to: Yuz o Kristo, which means, “Thou whose name is Yuz or Christ.” Also, at Akbar’s city, Fatehpur Sikri, near Agra, as you enter the main gate toward the mosque, there is an inscription which states: “Jesus (Peace be with him) has said: ‘The world is a bridge. Pass over it, but do not settle down on it!’” Other records and place names that relate to Jesus point to his presence in Afghanistan and Pakistan. The Acts of Thomas describe the journey of Jesus and Thomas in Pakistan (then Taxila) at the court of King Gundafor in the 26th year of his rule, which would be about 47 CE. Also, when Jesus came to Kashmir he came with a group of followers which included his mother, Mary, who must have been over 70 years old, and was no doubt weakened by the journey. Seventy kilometers east of Taxila, and 170 kilometers west of Srinagar on the border of Kashmir, is a small town called Mari, or Murree in English, near Rawalpindi. In that town is a very old grave called Mai Mari da Asthan, meaning “the final resting place of Mother Mary.” This is a tomb in Jewish style, aligned on the east-west line, while the Muslim tombs are always aligned on the north-south axis. Here is where she must have died before Jesus reached Kashmir, which was considered paradise, or heaven on earth. Even to this day this grave is maintained by Muslims as the resting place of Jesus’ mother because he (Isa) is considered one of the main prophets of Islam. However, the British knocked down the original shrine to Mother Mary to build a fort at that place because of the view over the surrounding area, and because they did not believe in Mary being buried there. Out of respect, the local people gathered the rocks of the grave and put them back near the original site. So, it is not in the same place as where the body was located. Also near the villages of Naugam and Nilmag, about 40 kilometers south of Srinagar is a large plain called the Yuz Marg, the meadow of Jesus. It is said that from Murree, Jesus proceeded to Srinagar entering Kashmir from the pass now called Yuz Marg, and he rested at Aish Muqam, about 50 miles south of Srinagar, where a sanctuary was erected containing the horns of ‘God’s ram’ and a walking stick that is considered Moses’ stick, later used by Jesus. It is also here that some of the tribes of Israel are supposed to have settled after 722 BCE to live as shepherds, which is still a major occupation in the area today. More evidence of Jesus in Kashmir is found in an inscription that was carved on the sides of the steps at the threshold on the Throne of Solomon in Srinagar. Behind the Boulevard near Dal Lake is Shankaracharya Hill which rises 1100 feet above the city. At the summit is a Hindu temple for Shiva, but an earlier temple was built here around 200 BCE by Ashoka’s son. One temple that had been built was by King Laltaditya in the 6th century CE known as Gopadri. The road at the base of the hill where the State Government officials are located is still known as Gupkar road in connection with that temple. This is the oldest known site in Srinagar, believed to date back to 2500 BCE when the original sandstone structure had been built by King Sandiman. It is also said that the philosopher Shankaracharya visited Kashmir many centuries ago and had stayed on the hilltop to meditate. The top of the hill also provides a great view over the lake. But due to security reasons cameras are not allowed through the final checkpoint when going to the hilltop Shiva temple. The temple as we find it today is built on a high octagonal plinth, reached by a flight of 270 steps, the side walls of which used to have inscriptions on them. The main interior shrine is a small circular room with a lingam about three feet tall. A new ceiling has inscriptions in Persian which connects its origin to the reign of Shah Jahan. The hill used to be called Takht-i-Sulaiman, the Throne of Solomon, which definitely represents some of the history of this region, and why some people think that King Solomon had been here. Other factors to consider is that there was an inscription on the remnants of the old building which states that the new temple was restored in 78 CE by King Gopadatta (or Gopananda), who ruled Kashmir from 49-109 CE. According to tradition, Solomon had visited the land of Kashmir. In fact, the local Muslims know Kashmir as “Bagh Suleiman,” the Garden of Solomon. This would go in accord with the theory that some scholars believe that Kashmir was the “Promised Land,” or the “Land of the Fathers” that the “ten lost tribes of Israel” wandered to in northern India where they found peace and tranquility. This was after they had moved eastwards when they had been driven out of Israel by the Assyrians, never to be heard from again. Therefore, it may have indeed been Solomon, as tradition declares, who divided the Barehmooleh Mountain and created an outlet for the water that later formed Dal Lake. He also may have constructed the original building of the Takht-i-Suleiman on top of what is now Shankaracharya Hill. The meaning of the inscriptions on the Throne of Solomon is described in detail by Mullah Nadiri, a historian during the rule of Sultan Zainul Aabidin, in 1413 in his book on the history of Kashmir, Tarikh-i-Kashmir. He relates that Gopananda, or Gopadatta, ruled Kashmir and had the Temple of Solomon refurbished by a Persian architect. During the renovation four sayings in ancient Persian were set in stone that said, in essence, that Bihishti Zagar is the constructor of these columns in the year of 54. Khwaja Rukun, son of Murjan, had these columns built. In the year 54, Yuz Asaf proclaimed his prophetic calling. He is Jesus, prophet of the sons of Israel. Unfortunately, these inscriptions are another artifact that has been removed from the premises, so you can no longer find these carvings in the building if you try to look for them. Nonetheless, Mullah Nadiri goes on to relate that during the rule of Gopadatta, Yuz Asaf came from the Holy Land to the Kashmir valley and proclaimed to be a prophet and preached to the people. Gopadatta ruled sixty years and two months before he died. It is calculated that Jesus came to Kashmir nearly 16 years after the crucifixion and lived to be around 80 years old. Even the Koran (23.50 or 52) intimates that Jesus did not die on the cross, but survived the crucifixion and ascended to live in a peaceful hill-side watered by a fresh spring. All this seems to indicate that not only did Jesus come to India to learn the spiritual knowledge of the Vedic Brahmanas and Buddhists as other records have described, but after returning to his land of Israel to preach and was later crucified, he did not die on the cross but suffered and recovered. After that he ascended to heaven, known as Kashmir, where, after some years, he died and was buried in Srinagar. According to various records, during his missing years Jesus was supposed to have studied for four years at the temple of Jagannatha Puri. In this regard, the 145th Shankaracharya at Jagannatha Puri was asked if Jesus had come there, and he agreed that Jesus came to Puri. He explained that the truth of Jesus’ visit to India was hidden in order to propagate lies, rather than let it be known that he came to India to study amongst the Brahmanas to acquire his deeper spiritual knowledge. The Shankaracharya mentions that Jesus studied the Vedic code of conduct on being compassionate, merciful, forgiving, etc. But most Christians deny this. However, the book “The Life of Saint Issa” from the Hemis Monastery in Ladakh explains that he later criticized the Brahmanas and the caste system and later was forced to leave. Then he traveled north to Kapilavastu (present-day Lumbini), the birthplace of Buddha in Nepal, and studied with the Buddhists. This is said to be where he got more of his wisdom. Then he went to Lhasa in Tibet for five years. After that he went homeward and then to Greece for sometime before going on to Egypt. Then at the age of 25 he went to Heliopolis and studied for five more years before returning to his homeland at the age of 30. The Hemis Monastery in Ladakh, near Leh, is another place that I have been fortunate enough to visit. They have a big festival every year with masked dancers, and people from all over attend. It was here that one of the books that stirred great interest in the idea of Jesus going to India was discovered. “The Unknown Life of Jesus Christ” by Nicolas Notovitch describes his finding a document on Issa at the Hemis Buddhist Monastery, which took place in 1886. He describes how he was there for several weeks after breaking his leg from a fall from his horse. After becoming acquainted with the monks, one showed him the document on the life of Issa, the name used in India for Jesus. He had the text translated, first into Russian, and then published his book in France in 1894. Though critics such as Max Muller and others attacked Notovitch to debunk his claims, Notovitch in turn said he talked in private to a Catholic priest at the Vatican who told him that the Vatican library had 63 documents of various oriental languages that referred to Jesus traveling in India. These had been brought to the Vatican by missionaries from India, China and Arabia. Later, there were others who also claimed to have seen that same document or scroll at the Hemis Monastery on “The Life of Saint Issa.” This then helped confirm that Jesus studied amongst the Hindus and Buddhists and valued their teachings and learned from them, setting the example that his followers should also exhibit such respect and value for other religions. This document at Hemis was later seen by Swami Abhedananda who was able to read and translate it, which he discussed in his book, “Journey into Kashmir and Tibet.” He visited Hemis in 1922 and relates in his book how a monk showed him the manuscript while he was there. The monk told him it was an exact translation of the original that could be found in the Marbour Monastery near Lhasa, which was in the Pali language, while the Hemis one was in Tibetan. Swami Abhedananda lived at an ashrama called the RamaKrishna Vedanta Society in Kolkata, which you can still visit today. His book is also still available today and provides for very interesting reading. Nicolas Roerich, a Russian born Jew who converted to Christianity, claims to have also seen the Hemis Monastery document in 1926. Unfortunately, as is so often the case, the document at the Hemis Monastery seems to have since disappeared with present day monks knowing nothing about such a document. Some feel that certain Christian missionaries or agents had gone there to deliberately confiscate it to prevent any such evidence from being available any longer. The story of Jesus’ crucifixion is also interesting because, generally, most people die on the cross by starvation or suffocation when the ribs press down on the lungs so that the person can no longer breathe. This often takes several days. According to tradition, Jesus was nailed on the cross in the early afternoon of a Friday and taken down as dusk was approaching, after being nailed on the cross for only four or five hours. So it is most unusual that a young and healthy person like Jesus died after only four hours on the cross. Thus, it is more likely that as a yogi he was able to enter an altered state and appear as if dead, only to be revived later. This is not uncommon with some yogis in India. Furthermore, there are modern commemorations of Jesus’ crucifixion wherein people are crucified every year in the Philippines and Mexico and survive quite easily. A person does not die of crucifixion after only four hours. Thus, it is quite likely that he survived the crucifixion and died elsewhere. Nonetheless, there were no witnesses to any resurrection, and it certainly cannot be investigated historically. So there is plenty of room for speculation about this from all sides, and that is mostly what we have. However, if he had survived the crucifixion, it would make sense that he would want to leave Jerusalem and the area to be free from any threat from the Roman soldiers. Thus, there is the idea he went to Kashmir where some of the lost tribes of Israel are said to have relocated. Thus, even today, one can recognize similarities with the Jewish culture in Kashmir, such as with some of the foods, clothes, butcher knives, heart-shaped boat paddles, etc. Of course, when talking to most Christians, they are often convinced that Jesus never went to India. They feel that there would be no need for him to learn from any Hindus or Buddhists. Plus, the Bible gives no information about the 18 missing years of his life (between the ages of 12 and 30). It only says that he grew in wisdom. But that is the question, what happened during those 18 years? Except within certain esoteric circles the shrine itself had not been discussed for some time after Notovitch, Swami Abhedananda, and Nicolas Roerich had brought attention to it. Then it again came into the limelight when a local journalist, Aziz Kashmiri, argued in his 1973 book, Christ in Kashmir, that Jesus survived the crucifixion some 2,000 years ago, migrated to Kashmir and was buried in Srinagar. The modest stone building with traditional multi-tiered roof again slipped into oblivion but came into focus again in 2002 when Suzanne Olsson arrived in Srinagar, claiming to be Christ’s ‘59th descendant’ and seeking DNA testing of the shrine’s remains. Olsson, though, doesn’t seem to be alone in her conviction. There are some who support her view. Renowned Kashmiri academic Fida Hassnain’s 1994 book, A Search for the Historical Jesus, was about this legend. Later, he co-authored a book on the subject with Olsson, Roza Bal the Tomb of Jesus. The stories of Jesus in India date back to the 19th century and now find mention in a plethora of texts by scholars of varied persuasions -Islamic, Buddhist and Christian... What Jesus did for eighteen years of his hidden life? As for the so-called missing years of Jesus. If born in Nazareth, probably he attended the Jewish Synagogue. Or when his father was in Kashmir, there will fetch higher learning from local teachers, it assured him highly placed in the social hierarchy of his father. Then the caravan merchant went to Canaan. Yet he could at that time for contemplation of the world reside in the desert in Egypt, preparing for his mission. In the most dramatic moments -let's say- Christ survived crucifixion, because he knew yoga. Moreover, there may have been a conspiracy between the followers of Jesus and Pilate, Jesus was hanged just before the Passover, hung on the cross for six hours, some historians cite the facts that the convicts were hanged on the cross, this time to six days, they died from loss of blood and the last exhaustion. After six hours of Jesus was moved to a nearby cave, then after recovery Jesus returned to his native Kashmir. He died at 112 years and was buried in Srinagar. If we have not received any official information about the travels of Jesus before his thirtieth birthday, I think that Jesus as a historical figure, which the authors write ancients remained(Pliny the Younger, Suetonius, Tacitus, Joseph Flavius), he was threatening to the Roman authorities, and uncomfortable for the hierarchy of the Roman Empire. Besides historical authorities drown out even to this day the mission of his life journey. At our time we realized it's all about Jesus, which is documented by the course of history; it seems that also what is the consequence of "transition" (passing) earthly societies, far from sometimes getting "more perfect" but of human civilization. But I will say from the experience of my generation, before my eyes I have the persona of the President Bill Clinton. It is not known whether posterity will remember his flirt with Mrs. Lewinski. Society deliberately, but also because of accidents of daily unconsciously, he will judge about the historical personality of the American president. I think it will be a tangle of internal and external causes, and finally the result of history and errors of human civilization. Iit's time to say about Jesus more than this story will tell us, and what the Church proposes for belief. Was Jesus to be crucified a second time? It is not my goal. But we are in the way to the third millennium of Christianity. Some wise men from the east say: Jesus is risen, but the resurrection of Christianity not. Hence my reflection goes toward fulfilling our human civilization, to measure the Beatitudes of Jesus. We meet the reality of the world, the Bible or Christian does not suffer with the introduction of the "small adjustments" to a fulfilled man's fate for the next generations. With the introduction of small changes to the Bible in the future a Christian can still use to deepen their faith. Even the most important is not what the sentence will be for us the next generation of people. I have here a very personal feeling, which I leave to my readers- I would like to announce the best message of Jesus' mission, even crowning glory of Jesus of the Beatitudes. I would like to announce a competition for the most wonderful narration of the missing years of Jesus' life. Let it not be just alternate history to our human capabilities. We rely on the works of mercy: "Feed the hungry. Yearning for watered. Clothe the naked. Visit the sick. Prisoners comfort. Patients haunt. Dead bury." And at the same time carry out works of mercy the soul, "admonish the sinner. Who can not teach. Counsel the doubtful. Afflicted comfort. Wrongs patiently endure. Forgive all injuries. Pray for the living and the dead." We are to be light of the world. In Poland, I am particularly glad in terms to inform dear readers on my view in this regard. One day I woke up early, as soon as I thought Ząbkowice village flooded, I went there and with Mom I was walking on the other side of the railroad tracks. On the other side of the tracks water flooded the valley of my childhood, which I admired in my youth from the eastern fields, located at high Ząbkowice village cemetery. Now my church half-flooded, a Saturday evening ... You imagine this situation in your mind now. As Christians we set out on a journey of discovery with Jesus ... Thoygh it is a triumphant march toward the truth in a strange land, full of mysteries and beauty. I would like to present to you a wonderful story about a boy from Srinagar, who with his family abandons the usual life and take an amazing, mystical and an adventurous journey through an alien land, after which nothing will ever be the same journey in the future, where the young Jesus had to fulfill the historical mission of the spiritual- the most dramatic journey into the depths of your own heart and soul. Let's say you create a new narrative to the image. A group of Tibetan monks coming to Bethlehem in search of a new incarnation of his master. They arrive there until Jesus was born a year after the death of a monk. After much persuasion, and put the boy into the world of Buddhism twelve year old, with her father embarks on a journey to the mysterious Kashmir. At the foot of the Himalayas is subjected to a thorough verification ... Obedience to God is our privilege, noted St. Augustine. So, let the new narrative of yours about Jesus arises to anyone in mind and in heart up ... But we realize it together. Then let this letter read also the popes in Rome ... Maybe they'd have to even new and biblical Council. "Counsel the doubtful.".. May be the cock crowed now... For every good thing in a loud thinking about the future of my church I already very sorry. Though the above testimony I do still alone, please do not ignore it. In the end, the conclusion is yours, but if you do look into it, at least you have taken the privilege to ask and to investigate the issue rather than remain in the confines of some dogmatic dictates hammered into you by others. In the end, truth prevails, but sometimes it may take some time for the truth to become clear. (text of Srinagar I took through internet, author)
22:50, sbarszczak , CV
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 lutego 2017
nowe myślenie, nowe możliwości
Stanisław Barszczak, Chrystus ukrzyżowany po raz wtóry! Kościół wymaga zmiany, i to nie tylko w Kurii Rzymskiej, ale również w sprawie "odkłamania" historii a nawet Biblii. Owszem jako wierzący możemy poprzestać na adorowaniu jedynie Jezusa i jego Matki... Wydaje się, że tylko tyle można było przekazać z historii Jezusa przez dwa tysiące laty. Ale ludzka świadomość coraz pełniejsza...Lecz żeby przebywać w obecności Boga trzeba zachować uczynki miłosierdzia względem ciała i uczynki duchowe co do duszy. Wczytując się szczególnie w Jezusowe Kazanie na Górze zauważam niedociągnięcia "mojego" katolickiego kościoła. A oto Błogosławieństwa: "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami."(Mt 5,1-12)... Mamy być otwarci w swych uczuciach, zachować wrażliwość na bliźniego, przedkładać ponad zło świata nasze człowieczeństwo (ang. humanity) jako adekwatną postawę chrześcijańską. Jestem wobec Ciebie współczujący, łagodny, pokorny. Mamy znieść prześladowania. Ale cz to znaczy, oto mamy wystawiać się bezrozumnie na cierpienie zadane nam przez złych ludzi, czy raczej mamy wspólnie zacząć budować sprawiedliwość już tu na ziemi. Tutaj powiedziałbym o osobistym nawyku dawania świadectwa i ukazywania śladów odpowiedzialności za kościół w trzecim tysiącleciu chrześcijaństwa, kiedy kościół katolicki przewodzi pomyślnie wszelkim wspólnotom w wierze (ang. community). Ale moja wiara ma być głębsza, wtedy będzie świadectwem z znajomości Jezusowych Błogosławieństw... Św. Grzegorz z Nyssy podkreśłał stopniowe a rosnące postępowanie wartości w Dobrej Nowinie przekazywanej przez Jezusa. Zdaniem niektórych biblistów Biblia została spisana najwcześniej trzydzieści lat po męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. Wcześnie pojawiły się pisma, które bynajmniej nie weszły do kanonu ksiąg natchnionych według nauki kościoła, a które nazywamy apokryfami. Jest charakterystyczne, że pierwszym źródłem wiadomości o Jezusie stał się św. Marek, to na nim wzorowali się św. Łukasz i św. Mateusz. Biblia ewoluuje w przytaczaniu słów Jezusowych, na przykład: Jezus mówi z krzyża: Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią; ale też powie: Ojcze, w twoje ręce powierzam ducha mojego. Zwłaszcza pastorzy amerykańscy twierdzą: nie należy odczytywać Biblii literalnie, czytamy tam: Bóg nienawidził Egipcjan. Co więcej, na początku trzeciego tysiąclecia kościoła otwiera się wreszcie możliwość zbadania i skorygowania w pewien sposób kanonicznego zapisu Biblii... Co Jezus robił przez osiemnaście lat swego ukrytego życia? Jeśli urodził się w Nazarecie, to zapewne uczęszczał do Synagogi Żydowskiej. Gdy z Ojcem przebywał w Kaszmirze, z pewnością tam pobierał wyższe nauki od miejscowych nauczycieli, to mu zapewniał wysoko postawiony w hierarchii społecznej jego Ojciec. Następnie z karawaną kupiecką powędrował do Kanaanu. Jeszcze mógł w tym czasie dla kontemplacji świata przebywać na pustyni w Egipcie, przygotowując się do swojej misji. W chwilach najbardziej dramatycznych Chrystus miał przeżyć ukrzyżowanie, bo znał jogę. Nadto mogło dojść do spisku między wyznawcami Jezusa i Piłatem, powieszono Jezusa przed samą Paschą, wisiał na krzyżu sześć godzin, niektórzy historycy przytaczają fakty, że skazańcy wisieli na krzyżu w tym czasie do sześciu dni, umierali z upływu krwi i ostatniego wyczerpania organizmu. Po sześciu godzinach przeniesiono Jezusa do pobliskiej pieczary, następnie po rekonwalescencji Jezus powrócił do rodzinnego Kaszmiru. Zmarł mając 112 laty i został pochowany w Srinagar. Jeśli do nas nie dotarła oficjalnie żadna informacja o podróżach Jezusa przed trzydziestym rokiem życia, to myślę, że jako postać historyczna, o której piszą autorzy starożytni, pozostawał czy był pewnym zagrożeniem dla ówczesnych władz rzymskich. I jakby wyciszano jego działalność nawet w Palestynie. Zresztą historyczne autorytety zagłuszają jeszcze po dziś dzień czas jego życiowej wędrówki. A do naszych czasów dotarło to wszystko o Jezusie, co jest dokumentowane przez bieg historii; wydaje się że także to, co jest konsekwencją "przechodzenia"(mijania) ziemskich społeczeństw, bynajmniej z czasem coraz "doskonalszej" jednak ludzkiej cywilizacji. Ale powiem z doświadczenia mojej generacji, przed oczyma mam postać prezydenta Billa Clintona. Nie wiadomo czy potomni będą wspominać jego flirt z Panią Lewiński. Społeczeństwo świadomie, ale także z racji na wypadki codzienne- nieświadomie, zawyrokuje o historycznej osobowości amerykańskiego prezydenta. I myślę, że będzie to splot wewnętrznych i zewnętrznych przyczyn, a wreszcie rezultat dziejów i błędów ludzkiej cywilizacji. O Jezusie już czas powiedzieć więcej aniżeli to historia nam przekazuje, a kościół podaje do wierzenia. Czy Jezus ma być ukrzyżowany po raz wtóry? To nie jest moim celem. Ale mamy przecież trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa. Niektórzy mędrcy ze wschodu mawiają: Jezus zmartwychwstał, ale chrześcijaństwo nie zmartwychwstanie. Stąd moja refleksja biegnie ku spełnianiu człowieczeństwa naszej cywilizacji na miarę Jezusowych Błogosławieństw. Mamy wychodzić naprzeciw rzeczywistości świata. Biblia ani chrześcijanin nie ucierpią z wprowadzeniem tej "małej korekty" do człowieczego a spełnionego losu. Z wprowadzeniem małych zmian do Biblii w przyszłosci tylko chrześcijanin jeszcze może skorzystać, aby pogłębić swoją wiarę. Nawet nie to jest najważniejsze jakie zdanie będą miały o nas następne generacje ludzi. Mam tutaj bardzo osobiste uczucie, z którym wychodzę ku moim Czytelnikom- chciałbym obwieszczać najlepszy przekaz Jezusowej misji, wręcz uwieńczenie glorii Jezusowych Błogosławieństw. Chciałbym obwieszczać konkurs na najwspanialszą narrację z ukrytych laty z życia Jezusa. Niech to nie będzie tylko adekwatna historia do naszych ludzkich możliwości. Mamy oprzeć się na uczynkach miłosierdzia względem ciała: "Głodnych nakarmić. Spragnionych napoić. Nagich przyodziać. Podróżnych w dom przyjąć. Więźniów pocieszać. Chorych nawiedzać. Umarłych pogrzebać." A przy tym realizować uczynki miłosierdzia względem duszy: "Grzeszących upominać. Nieumiejących pouczać. Wątpiącym dobrze radzić. Strapionych pocieszać. Krzywdy cierpliwie znosić. Urazy chętnie darować. Modlić się za żywych i umarłych." Mamy być światłem świata. W Polsce szczególnie jestem radosny w kwestii poinformowania kochanych Czytelników o moich zabiegach w tej kwestii. Pewnego dnia obudziłem się wcześniej, zaraz pomyślałem: zalało moje Ząbkowice, chodzę z Mamą po drugiej stronie torów kolejowych; a z drugiej strony torów woda zalała dolinę mojego dzieciństwa, którą w młodości podziwiałem z wschodnich pól położonych wysoko przy Ząbkowickim cmentarzu. Teraz mój kościół do połowy zalany wodą, jest sobota wieczorem...Wyruszamy w podróż pełną odkryć... Jest to tryumfalny pochód ku prawdzie w dziwnej krainie, pełnej tejemnic i piękna. Chciałbym przedstawiać wam wspaniałą opowieść o chłopcu z Srinagar, który wraz z rodziną porzuca zwykłe życie i podejmuje niesamowitą wędrówkę mistyczną, wędrówkę i pełną przygód podróż przez obcą krainę, po której nic już nie będzie takie samo, wędrówkę w przyszłość, gdzie młody Jezus miał do spełnienia dziejową misję duchową, najbardziej dramatyczną wędrówkę w głąb własnego serca i duszy. Niech ta nowa narracja działa na wyobraźnię. Grupa tybetańskich mnichów przyjeżdża do Betlejem w poszukiwaniu nowego wcielenia swojego mistrza. Docierają tam do Jezusa urodzonego rok po śmierci mnicha. Po wielu namowach oraz wprowadzenia chłopca w świat buddyzmu dwunastolatek wraz z ojcem wyrusza w podróż do tajemniczego Kaszmiru. U stóp Himalajów zostaje poddany szczegółowej weryfikacji... Posłuszeństwo Bogu jest naszym przywilejem, zauważył św. Augustyn. Nie ta nowa narracja o Jezusie wpadnie każdemu w umysł i w serce... Ale realizujmy ją wspólnie. Niech mój list czytają również papieże...Może trzeba by nawet nowego a biblijnego Soboru. Wątpiącym radzić...Aż kogut zapiał! Za każdą przesadę w głośnym myśleniu o przyszłości mojego kościoła już przepraszam bardzo. Ale jakkolwiek powyższe świadectwo czynię jeszcze samotnie, to proszę go nie zlekceważyć.
20:13, sbarszczak , CV
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 stycznia 2017
Piękny krajobraz po burzy
Stanisław Barszczak, Gospel- to największe rozjaśnienie świata--- Czynić dobro, bo jego nikt nie zna... pierwszy obraz rzeczy zachować.., następnie wspierać go przez życie -to jest trudne,(ang.difficult), lecz nasze zadanie. Ale tyle jest uczuć, ile serc- chciałbym napisać kolejną Annę Kareninową...Jeszcze nie wiem czy moje serce pozostanie z Polską, moją ojczyzną; nadto czy dusza moja nie przestanie biec ku Francji. Wiem, że Bóg jest bardziej obecny w dziejach,(ang. Presens), aniżeli ja sam. W tej erze jesteśmy otwarci na współczucie... powiedziałbym, iż jeszcze wciąz wymyślamy siebie...ale jak doświadczamy naszego stwórczego ja, tworzymy narrację siebie. Czy jesteśmy otwarci na tworzenie siebie w czytaniu dobrych książek, może zrażeni tylko. Zatem jak z autorem otwieramy przestrzenie siebie, czy je otwieramy, czy 'także' otwieramy. Współcześni autorzy opisują nam swoją walkę o wartości, na przykład Karl ove Knausgaard -Moja walka. Chciałbym być zrozumiany w dzieciństwie mojego życia. Tak więc zacząłem spisywać moje życie. Bo formy, ksztalty literatury nie zmieniają się... Kiedy zmieniłem się, powiedzmy to: w konserwatystę, to zyskałem ten dystans albo obiektywność w jezyku...ktoś już rozumie mój tekst. W pisaniu otwieram się na zasadę solidarności (ang. subsidiarity,solidarity). W kierowaniu się solidarnością w pracy: i Państwo i pracownicy są obciązeni ryzykiem niezatrudnienia wszystkich po równo... Powstają problemy, na przykład: Państwo nie chce pomóc w założeniu placu zabaw dla dzieci w Niemczech (niem.Kindergarten) tak samo nie pomagają społeczne organizacje (ang. social movement). Kiedy kosciół zamierza założyć Kindergarten z własnych środków, to nie jest solidarność. A chcrześcjaństwo wciąż się krystalizuje, następuje nowe krystalizowanie się chrześcijaństwa. Jest zawsze nadzieja na pełnię chrzescijańską poszczególnego chrześcijanina. Jesteśmy obrazem żywego Boga. Konstytucja o Kościele Sobortu Watykańskiego II Lumen gentium powiedziała to wyraźnie: kościółma być instrumentem unifikacji ludów... A przed nami pewnie jeszcze długa droga... mamy wybrać odpowiednie kryteria dla budowania komunii, rodziny ludzkiej (ang. community, family of mankind). Państwowe prawa nie powinny bazować jedynie na większości, lecz brać pod uwage każdego, w Polsce pomniejszana tradycja liberum veto...Jako Polacy mamy przed oczami idee najwspanialszego papieża dla ludzkości... który spotyka muzułmanów i jada z nimi, odwiedza Iran, Irak, podejmuje olbrzymią podróż na Wschód. Potrzebujeny kościoła uniwersalnego tzn. nie mamy iść za głosem ludzi wyłącznie, lecz iść za prawdę, która boli nawet. Jaka jest nasza miłość i prawda dzisiaj. Jeśli mamy iść za prawdą to musimy otworzyć się na uniwersalność kościoła, powrócić do solidarności narodowej, tj. do podstawowych wspólnych wartości... Jesteśmy do malych rzeczy stworzeni, nie do wielkich... to jest polonijna dekadencja melodii... Dobra Nowina to największe rozjaśnienie świata (niem. Aufklarung). Chrońmy w nas Dobrą Nowinę o zbawieniu ludzkości. Tu trzeba siłę rozszerzać sprawiedliwości, przewidzieć szanse dla przychodzącej generacji Polaków i nie tylko. Solidarność to odpowiedzialność również za przyszłe generacje...urodziłem się w Tarnowskich Górach, na polskim Sląsku. A to znaczy, że moje szczęśliwe dzieciństwo naznaczone było olrzymią wiarą ziemskiej cywilizacji poprzednich pokoleń... To ważne, ale muszę brać pod uwagę kryzys zaufania społeczny w nowej erze również...itp. Niemiec Georg Hegel wierzył, iż tylko to, co racjonalne jest realne; Immanuel Kant- odsłaniał wieczny pokoj społeczny; Adam Smith- tworzenie bogactwa dla społeczeństwa najważniejsze... Nie jestesmy jakąś, tzn.każdą charytatywną organizacją. A przed nami jeszcze proces uczenia sie świata (Kard. Lustiger mówił w tej kontekście o dzieciństwie ludzkości). Bóg w Trójcy jedyny jako poza wiedzą, jak trzylistny kwiatek, z którego zrywamy jeden listek, teraz jest on poza dwoma listkami, i nieco od tych dwóch listkow oddalony- ale nadal jest tą roślinką. Jezusa bóstwo było w pierwszych wersjach Biblii jeszcze bardziej akcentowane (ang. his deity)...Dobra Nowina (ang.the Gospel,) jest esencją mojego życia, cztery ewangelie, w dzieciństwie mieszkałem w donu pod numerem cztery... A w Ewangelii nie jest ważna nawet etyka, ale przede wszystkim kerygma, heaven is open, to bardzo podkreślają papieże chrześcijańskiej ery. Paweł VI - Humanae vitae, ludzką godność, Jan Paweł II- podkreślał wolność, Benedykt XVI – Veritas ac Caritate, prawdę, Franciszek – jeszcze więcej i bardziej chce zbliżyć ideały narodowe -szczógolnie Ameryki, do uniwersalnego przesłania Ewangelii. Tak więc przed nami otwarła się, chyba najbardziej w dziejach, koncepcja człowieka i ludzkości (ang. man i mankind) jako uniwersalnej wspólnoty zbawionych. Islam jest bardzo podzielony(ang. Islam is divided). Za to chrześcijaństwo owocuje mądrością wieków jego tradycjii, nieustannym żonglowaniem na ludzkich wartościach. Jego świadomość zachowuje lokalizację miejsc świętych, nadto relacyjność osób, narratywność świata, i operuje językiem. Każda absencja, brak świadomości, staje się brakiem tajemnicy, a w rezultacie brakiem kultury. Jakkolwiek świat współczesny poszedł za przyspieszeniem cywilizacyjnym, to jednak zachowaliśmy przed sobą dobrą przyszłość. Comming goods – koncepcja dób wspólnych opowiada się za ideą, żebyśmy jako ludzie osiągali maksimum celów (ang. goals) naszych, a teraz już wspólnych działań. Mamy iść ku człowiekowi współczesnemu, wręcz poza każdą wiarę nawet. Moim zadaniem jest nakłonić Polaków do spotkań w dyskusji nad tymi i innymi zagadnieniami naszej a ludzkiej cywilizacji...przy długim stole, z otwartą Biblią na Czterech Ewangeliach- bo musimy nieść ewangeliczny obraz w dwudziesty pierwszy wiek najpiękniejszej a polskiej kultury. I to jest najwspanialsze a ludzkie rozjaśnienie historii dla współczesnego świata.
13:05, sbarszczak , CV
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 stycznia 2017
Otwarci na dar Boga
Stanisław Barszczak, Coraggio-odwagi! Pan jest zawsze blisko nas. Chciejmy spotkać go. Trzeba spotkać Boga- ale to jest dar Boga: widzieć, słyszeć! A gdzie możemy spotkać Boga? Właśnie w słowie Jezusa, w Kościele, który nie jest teatrem, lecz miejscem świętym. Otwórzmy się jeszcze raz na adorowanie Boga w naszych świątyniach. Mamy być świadkami autentycznymi Boga. Pascal, wielki, genialny napisał: spotkałem go, gdybym go nie spotkał, to bym go nie znalazł, gdybym go nie znalazł, to bym go nie spotkał... Z pokorną odwagą, z stałą wiarą mamy zacząć modlić się. Daj mi odwagę Panie modlić się nawet cierpiąc, a przy tym ofiarując się bliźnim... Aniele Boży zachowaj od złego... Mamy otworzyć się na dar Boga w pełni... Co powiedział Jan w Ewangelii: oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Wiara to nie najwspanialsza autostrada czy spektakularny szlak dla piechurów (wł. la strada), ale to słowo Boga, które trzeba usłyszeć i o nim zaświadczyć życiem. Mamy tym samym uświadomić sobie stałą obecność Boga w nas. W tej erze trzeba widzieć jaśniej i lepiej codzienność człowieczą. A przed nami problemy współczesne. Zatem mamy taki problem: zatrzymać ludzi w ich kraju, żeby tu pracowali, czy też nie? Po co mają zasiedlać północ Kanady itp. Wydaje się, że nie ma migrantów ekonomicznych, a to co teraz czy ostatnio przeżywała Europa, jedyną wędrówkę ludów, to wstrętne (fr. abominable). Syryjczycy, Libijczycy w Europie ojczyzn. Zauważmy tutaj, Polonia za granicą jako wspólnota godnie zachowuje związki z krajem rodzinnym. To ważne, ale są owszem ludzie z całego świata, którzy potrzebują pomocy! A tutaj w tej materii niezbędna praca praw, "mała inteligencja..." Jeszcze nie jestem instrumentalizowany przez populistyczną prawicę, zachowuję godność współ-Polaka. Zauważam jednak, że istnieje w tej erze olbrzymia odpowiedzialność odnośnie porządków w świecie, harmonia w kwestii ratowania pokoju na świecie, odpowiedzialność uporządkowania świata (fr.responsabilite des ordres du monde), ale nie odpowiedzialność następnej a tym bardziej mojej generacji... Jak może wspomniałem modlitwa, to coś może dziwnego (ang. strange), ale przede wszystkim to jest adoracja! Święty proboszcz z Ars mówił: ja patrzę na niego, a on patrzy na mnie! Muszę nieść głos Jezusa, muszę nieść Dobrą Nowinę. Jak mamy to zapisane w Ewangelii: wszyscy Cię szukają! A Jezus wyrzucał demony. Nasze świadectwo istotne dla świata... Mam przed sobą wywiad pisarza z Markiem Ostrowskim:-W PRL fascynacja zakazanym Orwellem była czymś naturalnym, a w Algierii... Boualem Sansal: – Odkryłem Orwella jako młody człowiek, tuż po uzyskaniu przez nasz kraj niepodległości. Wywarł na mnie ogromne wrażenie, ale wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy, że żyjemy w dyktaturze, tak upajaliśmy się wolnością. Aż do dnia, kiedy płk Bumedien dokonał zamachu stanu. Władzę przejęli wojskowi, życie kulturalne i społeczne zanikło. Słyszeliśmy w kółko przemówienia o gospodarce, w polityce wciąż przewijało się hasło „imperializm”. I tak aż do 1988 r., czyli do algierskiej wiosny. Ludzie domagali się - chyba do końca nie wiedząc, co to znaczy - demokracji, wolności i poprawy poziomu życia. Uchylono wówczas furtkę islamizmowi. Byliśmy socjalistami obojętnymi na sprawy religii. Tymczasem, zaczęły wyrastać meczety, dziewczęta założyły chusty, mężczyźni zapuścili brody... Społeczeństwo się zmieniło i było już za późno. W czasach socjalizmu żarliwość religijna była znacznie mniej widoczna? Na wsiach religia była zawsze silnie zakorzeniona, a średnia wieku dość wysoka. W miastach 80 proc. ludności to osoby poniżej 30. roku życia. Mimo że bardzo obecna w rodzinie, religia była dla nich czymś odległym. Następcy płk. Bumediena, socjalisty i niemal ateisty, nie byli religijni. Jeden wręcz lubił korzystać z uroków życia, ale pod wpływem żony, żarliwej salafitki, wpuścił do kraju różnych charyzmatycznych kaznodziejów... Boualem Sansal bynajmniej nie chwali religii, za to widzi niebezpieczeństwo dla współczesnych społeczeństw. W krajach muzułmańskich wysiłek, by wyjść z zaczarowanego świata religii, osłabł. Nie wykorzystaliśmy dekolonizacji, nie wykorzystaliśmy nawet arabskiej wiosny - mówi Boualem Sansal, Algierczyk, którego powieść "2084. Koniec świata" - książka pod tym tytułem właśnie wyszła w Polsce. Na świecie istnieje tylko jedno państwo, Abistan, od imienia jego władcy Abiego. Abi rządzi w imieniu potężnego boga Yolaha. W tym państwie wyjątkowym kultem otacza się rok 2084, ale nikt już dokładnie nie wie, co się wtedy wydarzyło. Może wtedy urodził się Abi? A może to data ostatecznego zwycięstwa nad niewiernymi? Całą wiedzę o świecie mieszkańcy Abistanu czerpią ze świętej księgi Gkabulu, która zawiera takie m.in. prawdy: „Nie jest dana człowiekowi wiedza o tym, czym jest Zło, a czym jest Dobro, ma on wiedzieć, że Yolah i Abi działają dla jego szczęścia”. W odizolowanym sanatorium przebywa Ati, który pewnego dnia zaczyna mieć wątpliwości... Istnieje groźba islamizmu w Europie. Chyba to problem planetarny. W wywiadzie Boualem Sansal mówi, że w 2084 roku Francja będzie islamistyczna. Tragedia narodowa. Abistan ostał się jako jedno państwo w świecie! Nie ma praw w tym kraju, sytuacja -pożal się Boże,(fr. miserable). "Zdaję sobie sprawę, że w dniu mojej śmierci, zostanę wydobyty z niepamięci i będę chwalony przez rząd Algierii. Nasz rząd jest bardzo dziwny. Schizofreniczny. Spójrzcie, co ratuje Emira Abdelkadera: kombatant, który buntuje się przeciwko kolonizacji, na jego koniu, z jego mieczem, natomiast nic w jego życiu począwszy z przekazaniem go Francuzom," powiedział słynny Algierczyk. Gdy patrzę na wschód Europy, na nasze lęki Polaków, bywam za każdym razem szokowany... W totalitaryzmie nie można uwolnić człowieka. . Przy powszechnym totalitaryzmie powstaje problem kompleksywności, tj. złożoności problemowej. Jaka jest moja walka przeciw islamizmowi. Pocieszam się, naprzeciw mnie para wierzących Europejczyków. Bóg to my. Bóg zapłać.
17:01, sbarszczak , CV
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 72